JAK STWORZYĆ DOBRY ZWIĄZEK

 

1.PRAGNIENIE
tak silne, jak tonącego, który o koło ratunkowe woła
2.OTWARTOŚĆ
na przyjęcie tego, co przyjdzie
3.GOTOWOŚĆ
aby tworzyć kro po kroku to, co już wspólnotą zaistnieje

oto zasady stworzenia związku człowiek Z DUCHEM i relacji partnerskiej człowiek – człowiek.
Jakże często, jest tylko:

1.MOŻE MI SIĘ CHCE, a MOŻE I NIE
2.JAK NIE TY, TO MOŻE KTOŚ INNY, BĘDĘ SIĘ ASEKUROWAĆ 
3. NIE JEST DOSKONALE, TO ZNAJDĘ KOGOŚ INNEGO

I dziwi się człowiek, że żyje, a jakby nieżywy był.
NIE ŻYJE, gdyż nie zrozumiał życia.

Nie da się żyć w półprawdzie, w półzwiązku z Duchem czy człowiekiem.
Nie dla się być półotwartym, półpragnącym, półtworzącym.
Tak jak nie da się dwóch koni dosiadać.

Warto przemyśleć to co napisałam. Często moi klienci dziwią się, że nie czują połaczenia z Duchem, że nie są szczęśliwi w partnerstwie.
Nie dziwię się.
Kto nie jest w całości, nie jest wcale.

1.PRAGNIENIE – nie oznacza zależności, lecz głęboko świadomy wybór.
2.OTWARTOŚĆ – całkowite przyjęcie, zjednoczenie, gdyż tylko tak może zaistnieć przyjęcie i obdarowywanie.
3.GOTOWOŚĆ – to stan ciągłej uważności na tworzenie każdego dnia swych myśli i działań, które ukierunkowane są na MY, wspólnotę.

Duch zawsze jest w 1,2,3 punkcie, dlatego wystarczy tylko nauka ze strony człowieka. I choć Duch tym jest, nie wystarczy to do świadomych zaślubin, gdy nie ma działania ze strony człowieka.
Tak jest i między ludźmi. Nie wystarczy mądrość jednego.

Między dwojgiem ludzi – potrzeba nauki z obu stron.

I życie staje się takie proste.

1a6fafa9412c07f3a0cc0dace11b0c0b

KU PRZESTRODZE

Przed kilkoma laty była terapeutką, pracowała z ludźmi, uzdrawiała ich. Jak twierdziła udało się jej odmłodzic ciało o sporo lat, czuła jakby utraciła swoja wagę, jakby unosiła się w powietrzu. Miała sukcesy w pracy, ludzie podobno kochali ją i wyrażali swoją wdzieczność.
Miała pokończone jakies kursy, bazowała za „Złotej księdze”. 
Któregoś lata wyjechała do innego kraju i tam – pewna kobieta miała dokonać jej pełnego otworzenia czakry korony.
Zabieg został dokonany. Nocą, klientka/ nazwijmy ją Anna, zbudziła się i poczuła….się jak trup, zombi. Nie posiadała żadnych uczuć i emocji z wyższej półki.
Czuła tylko pustkę i lęk.
Powróciła do kraju. Nie mogła pracować z ludźmi, była pusta, miała zaniżoną wibrację, nic nie oczuwała, zniknęła jakakolwiek radość, otwartość, pragnienia, wdzieczność.
Była jak nieżywa.
Pierwsze co przyszło jej do głowy, zaraz pierwszej nocy po zabiegu, to…odcięcie kanału z Wyższą Jaźnią. Uznała kobietę, która jej to zrobila za czarownicę czy kogoś w tym rodzaju. To jakiś demon – mówiła, ona mnie prawie zabiła.
Zaczęła szukać pomocy, w kraju i za granicą. 
Była wszędzie – uzdrowiciele, egzorcyści, terapeuci, jasnowidze. Nie pomogło nic, po każdym zabiegu czuła się gorzej.
Nie pracowała, zaczęło brakować pieniędzy, była coraz bardzie chora.
Wyprowadziła się ze swego domu, zostawiła męża, dzieci i zamieszkała kątem u krewnego. 
Mijały miesiące, nie miała żadnego dochodu, utrzymywał ją krewny, który zaczynał tracić cierpliwość.
Kiedy spojrzałam w jej energię – zobaczyłam jakby była rybą i miała podoczepiane mnóstwo pijawek, które wyciągały z niej energię.
Poprosila mnie, abym ją uzdrowiła.
Mogłabym być czarodziejem, jednak moja praca polega na znalezieniu wspólnie z klientem przyczyny, aby i on znając ją nie powracał więcej do niej. To daje trwałe wyleczenie. 
Nie chciała pracować. Zarządała wręcz, abym jej to usunęła.
Postępuję zawsze tak, jak mnie Duch prowadzi, więc nie zgodziłam się.

Zadzwoniła ponownie. Ponieważ jej stan mocno jej dokuczał, a nikt dotychczas jej nie pomógł, zgodziła się na współpracę.
Pierwsze pytanie, które jej zadałam dotyczyło rodziny. Prosiłam, aby opowiedziała mi więcej o relacjach w domu, co z mężem, dziećmi.
Znałam odpowiedzi, widziałam to, ale chodziło o świadomą pracę Anny.
Jej mąż i dzieci nie akceptowali pracy, którą wykonywała, nie tylko nie miała w nich wsparcia, uznania, lecz wręcz toczyły sie wojny, była wciąż krytykowana. 
Powiedziała, że żyła w piekle, jedyną radością była praca i ludzie, ktorych uzdrawiala. Powroty do domu były katorgą. 
Była w matni, nie potrafiła rozwiązać tej sytuacji, zapomniała,lub nie wiedziała, że nasza pierwszą powinnością jest UZDROWIĆ WŁASNE ŻYCIE, a dopiero później innych. 
Dalej ciągnęłam ją za język, aby sama zrozumiała przyczynę tego, co się z nią działo.
Kilka dni przed wyjazdem do wspomnianej wyżej kobiety, Anna – w napadzie ogromnej niemocy, bólu wykrzyczała – DOŚĆ, NIE CHCĘ WIĘCEJ NIC ODCZUWAĆ.

I TAK SIĘ STAŁO.

To nie demon, czy czarna magia, lecz JEJ ŻĄDANIE – stało się ciałem.

Ukazałam jej całą sytuację, ze strony świadomościowej, energetycznej, lekcję, której miała się nauczyć, pokazałam właściwe rozwiązanie relacji rodzinnej.
Każdy aspekt omówiłam dokładnie i podpowiedziałam co trzeba zrobić. Wymagało to troszkę pracy.
Wysłuchała, uznała, że mogło tak być, ale powiedziała, że nie będzie pracowała.

Anna nie miała chęci wysilać się, nie chciała uznać siebie za osobę, która czegoś nie wiedziała. Przecież była uzdrowicielką, nikt nie będzie jej pouczał, to nie ona robiła błędy, to mąż i dzieci byli źli, to oni powinni się uczyć, zmienić, a w ogóle, to wszyscy Ci uzdrowiciele byli niedouczeni.
Podczas rozmowy krytykowała wiele, mowiła bardzo negatywnie na temat pieniędzy, ludzi, pretnesje, żale, złość.

Zadzwoniła za kilka dni i poprosiła, abym dała jej namiary na osoby, które zajmują się zdejmowaniem astralnych larw. 
Podałam jej dwa znane z mediów adresy.

Po kilku dniach ponownie zadzwoniła – kogo mi dałaś, co to za ludzie, oni nie dorastają mi wiedzą do pięt – mówiła oburzona.

Poprosiłam, aby więcej nie dzwoniła, jeśli nie zastosuje się do moich zaleceń i tak się stało.

Cała sytuacja była niezwykle jasna. Anna pracowała -poznając wiedzę na kursach, książki…….ale …..była to praca powierzchowna. Nie było tam głębi zrozumienia procesów życia, ewolucji. Zachłysnęła się ezoteryką, pracą z energią, ale to nie to samo co duchowa świadomość.
Praca z energią może przynieść wiele spektakularnych efektów, jednak, kiedy nie bazuje na wyższej świadomości duchowej, jeśli nie patrzy z poziomu jedności- jak przekonałam się kilkukrotnie u innych klientów,, może też dokonać ogromnego zniszczenia.

Tak było w przypadku Anny.
Pracowała z energią, z dekretami, afirmacjami, miała w sobie prawdę, że to, co wypowiada -spełnia się, narzucała swą wolę ciału i ono odmładzało się, leczyła innych i kiedy zawołała z ogromną emocją – NIE CHCE ODCZUWAĆ – to się dokonało.

Dusza prowadzi w doskonały sposób – więc postawiła przed Anną jeszcze doświadczenie z kobietą. Anna miała zobczyć SWÓJ LĘK przed demonami/ wiara w dulaność/, UZNAWANIE ZAGROŻENIA, DAWANIE WŁADZY INNYM NAD SOBĄ /ktoś otworzy mi czakrę korony – czyli nie rozumiała jak takie otwarcie dokonuje się/,…,…. a również ………brak nauki w temacie relacje rodzinne, krytyka innych, pycha, złość, oczekiwanie wsparcia od innych / ja pomagałam za darmo inni też powinni, a jeśli tego nie robią są źli/ i wiele innych tematów, których nie przepracowała.

Uzdrowić kogoś – tak, można, lecz czy ma to sens? 
Jeśli dokonałabym uzdrowienia – ta kobieta pozostałaby w swej starej strukturze zrozumienia, dalej grałaby dualność. A emocje, odczuwanie ich ponownie stałoby się przyczyną jej frustracji – przecież nie chciała pracować nad tematem. Te wszystkie nienauczone lekcje – dalej by w niej funkcjonowały, a ona żyła w iluzji swego rozwoju.

Cała sytuacja została przez nią stworzona i wydobyła jeszcze głębiej zalegające wzorce. 
Czyli – nic nie działo się przeciw niej, a raczej dało jej możliwość -poznania siebie i porządnego posprzątania.

Dlatego, ważne jest pełne zrozumienie każdej sytuacji, ogląd, dający szansę wzrostu, a nie tylko powierzchowne wyleczenie.

Co by zaistniało, gdybm przywróciła jej odczuwanie, jeśli nadal NIE CHCIAŁA ZASTANOWIĆ SIĘ ….nad całą sytuacją i pracować nad zmianą?

Pierwsza musi być GOTOWOŚĆ, która powoduje otwartość na przyjęcie, później praca, i wówczas efekty są stałe.

Łatwo jest pomagać innym, być dla innych guru, o tak….. to nie wymaga wysiłku, ale w naszym rozwoju chodzi o coś więcej.

Jest teraz czas na Ziemi, że energia myśli i słów, jest coraz silniejsza.
A kiedy ktoś pracuje z energią……..powinien głęboko się zastanowić nad tym CO TEŻ ZNAJDUJE SIĘ w JEGO MYŚLACH i SŁOWACH, w programach wewnętrznych. 

 

1a6fafa9412c07f3a0cc0dace11b0c0b

DOTYK ŹRÓDŁA

 

Zło, jakże czesto słyszę takie słowa. 
Jeśli przyjrzymy się dokładniej życiu, możemy zostać zaskoczeni. 
Nie ma zła i dobra, choć tak wiele mówi się o tym, jest wzajemna praca dusz służąca wzrostowi.
Ludzki umysł kataloguje i rozdziela, przyznaje etykiety, według własnego, niestety zawężonego programu i nie potrafi z niego wyjść, widzi przecież zło i tak je nazywa.
Jakże złudne jest to rozpoznanie.
Dusza, która w swym lękowym zrozumieniu czyniła pewne doświadczenia i zapisała w sobie poczucie winy i grzechu / takie są tutaj obyczaje/ , nie mogłaby wzrosnąć, gdyby nie wybrała sobie przeciwnego doświadczenia, aby poznać ……jak to jest być po drugiej stronie. Ktoś musi dokonać tego dzieła poznania, więc kto?……Zły, a może NAUCZYCIEL?
Zawsze – wedle Twej woli będzie Ci dane.
Był świat, który w globalnej świadomości przechodził CZAS ……rozwoju, poznawania dualnego świata, we wszelkich tematach. BYŁO TO ZAPISANE i globalnie nie mieliśmy się przebudzić. ZBIERALIŚMY WIEDZĘ O DUALNOŚCI, tak jak zbiera się wiedzę o czasie dzieciństwa, okresie nastolatka itd. To baza danych, biblioteka.
I nie ten niełatwy temat – dualność, jest problemem, lecz to, że nie wiemy co dalej. To brak wiedzy nas zatrzymuje i kręcimy się w kółko. 
Przysłuchiwałam się pewnemu afrykańskiemu szamanowi, ogromna wiedza, autorytet i………………uznanie dobra i zła.

Mówił o tym, że przed najazdem obcych z kosmosu, byliśmy jak w łonie matki, blisko z Ziemią, która sama nas obdarowywała. Wspaniale, chciałoby się tak żyć i żyć. Ale czy o to chodzi w ewolucji? Czy można przebywać w łonie matki, która karmi i dba, w nieskończoność? Oczywiście – NIE. Przychodzi czas, gdy trzeba opuścić to wyjątkowe miejsce, aby zwyczajnie dorosnąć, stać się dojrzałym, zdobyć mądrość.
I tak stało się z mieszkańcami Ziemi.
Jak przychodzi lekarz, położna, mąż / osoba zewnątrzna -by wydobyć dziecko z łona, tak pojawili się obcy, i nie ma znaczenia KTO, bo i tak wszystko jest programem. Przyszła siła zewnętrzna, czy to wąż, jaszczur, Enki czy ktokolwiek inny i …………dał szansę dorośnięcia. Że było trudno? A jakże !
Wystarczy zapytać duszę, która narodziła się w ciele – czy pobyt tutaj jest łatwy? No – NIE.
Każde zmierzenie się w nowym wyzwaniem jest NIEŁATWE, gdyż wymaga wysiłku, nowego rozpoznania, zrozumienia, wdrożenia.
I jak twierdzi szaman – pozbawiono nas raju.
Można rzec inaczej – pozbawiono nas łona matki, wyrwano do życia, do ewolucji, do dorosłości.

Szaman twierdzi, że stworzono podziały, pieniądze, własność, przez co skłócono …biednych,szczęśliwych, niewinnych ludzi, 
Warto zadać sobie pytanie – Czy posiadali oni MĄDROŚĆ?
Czy też – z powodu dostarczenia im wszystkiego, jak to w łonie matki, byli głuptasami?

Tak, wiem, najlepiej jest nic nie robić, tylko siedzieć w raju, jak głuptak.
Ale plan WYŻSZEJ SIŁY, która zarzadza życiem, był widać inny.
DORASTANIE , samodzielność, poznanie, mądrość.
ŻE obcy przynieśli podziały i zło?
Ojej, a może szansę, aby stać się MĄDROŚCIĄ?

Kto żyje już trochę na ZIEMI wie, że dorasta się poprzez DOŚWIADCZENIE, taka to jest ZIEMIA i skoro jakaś dusza wybrała sobie życie tutaj, to nie jest BIEDULKA zniewolona przez obcych, lecz odważna, która chciała poznać nowy,wyższy etap i wzrosnąć w MĄDROŚCI.
To nie pieniadze nas rozdzieliły, lecz brak wiedzy i umiejętności ……tworzenia, manifestacji. Pieniądze są jednym z elementów poznania siebie w tworzeniu życia.
To nie kosmici nas skłócili, lecz brak umiejętności tworzenia relacji, brak zrozumienia siebie i komunikacji, brak dorosłości.
To nie oni, lecz program dualny – który był zapisany w planie tej planety, tak jak w życiu człowieka etapy od poczęcia do odejścia.

I dzieje się, dorastamy Emotikon heart 
Kilka, a może dużo więcej – tysięcy lat poznawania dualnego świata, aby dziś …….mieć poznanie i rozumieć JAK TWORZYĆ ŻYCIE, JAK TWORZYĆ ŚWIAT.

Z łona raju, z łona matki, ku mądrości tworzenia życia, ku dorosłości. Innej drogi nie ma.
Kto nie zrozumiał, tkwi jeszcze w nauce dualności i nic w tym złego, przecież kiedyś dorośnie, zrozumie.
Kto pojął, czy dałby się ponownie wprowadzić w program dualny, podziałów, przeciwieństw, walki, niedoborów, oddzielenia? HA, HA, HA – oczywiście -NIE.
Powiedziałby – hm, już to znam, nie interesuje mnie to.
Tak jak nie da się 50 latka wcisnąć do żłobka, tak człowieka, który zamknął naukę dualności nie da się wcisnąć w dualny program.
MA to już za sobą.
MĄDROŚĆ – to znak dzisiejszego czasu,
I nie bądźmy cwaniakami, oceniającymi rodziców, przodków czy kogokolwiek za to, że nie dali miłości, że nie nauczyli, że byli tacy to, a tacy, ……gdyż ……dopiero teraz NASTAJE CZAS ZMIAN na ZIEMI, oni byli jeszcze w innej nauce. Nie obarczajmy winą również siebie z dawnych wcieleń, czy nawet z obecnego, rozwój trwa.

To na nas, na ansze pokolenie spada ten zaszczyt – zebrania owoców poznania DRZEWA DOBREGO I ZŁEGO, aby stać się jako bogowie.
„Człowiek zszedł jako my bogowie, poznać Drzewo Dobrego I Złego,…..czy teraz zechce iść do DRZEWA ŻYWOTA?” Księga Genesis.

Czy uwolnimy się od złorzeczenia, lęku przed obcymi, itd? Czy jak głuptaki wciąż będziemy szukać przeciwnika, winnego – naszej drogi ewolucyjnej?
Właściwe jest winny !
Możemy go spotkać. Wystarczy stanąć przed lustrem Emotikon grin Emotikon grin Emotikon grin
Kto tutaj jest – dał sobie szansę wyjścia z raju, wyjścia z łona matki, aby STAĆ SIĘ.
STAWAJMY SIĘ.
Kto zostawi dualność -STAJE SIĘ MĄDROŚCIĄ i otwiera się nauka tworzenia życia.

Dorosły człowiek nie będzie szukał winnych swego życia, lecz podziękuję za dar.
A zło? Wystarczy zbadać swoje życie, głębiej zastanowić się – czy to pozorne dobro przyniosło wzrost, czy też może tzw. zło?
I nie chodzi o wychwalanie zła, lecz zrozumienie, że wyższą formą nad dobrem i złem, jest ścieżka środka – MĄDROŚĆ.
To ona prowadzi drogami, które czasami nazywamy dobrymi, czasami złymi, zamiast dostrzec ewolucję naszej świadomości, dzięki temu niełatwemu czasowi dualności.
I nie chodzi o to by stać się dobrym czy złym, lecz pozostawić ten podział i STAĆ SIĘ JEDNOŚCIĄ, DUCHEM, CZŁOWIEKIEM, który dorósł.

„Pokaż mi swoje oczy, a powiem Ci kim jesteś.- rzekł mistrz.
Uczeń spojrzał odważnie, zdawałoby się, lecz……..
Gdy mistrz przenikliwe zajrzał w duszę ucznia, ten…..zatrząsł się z lęku.
– Czegóż się wystraszyłeś? – zapytal mistrz
– Nie wiem, lecz poczułem jak badasz mnie uważnie, dziwne to było uczucie i uciec już byłem gotów.
– Kto wolnym jest – rzekł nauczyciel, …poprzez oczy łączy się z duszą drugą, dotyka piękna niewysłowionego naszego Źródła. Kto nie poznał wolności – dotyk ten odebrać może jako zagrożenie, ingerencję w to, co ukryte wewnątrz przed światem. 
Kto maski zdjął – widzi, choćby i nie patrzył, kto nie zdjął – i patrząc nie zobaczy.
A chodzi nie o badanie, co też ukryte jest, lecz o dotyk Źródła.”

CIEMNA NOC 1

 

 

 Zasada działa tak samo w życiu jednostki, państwa, czy całego, naszego świata.
Przeszłam tę drogę. 
Jest w niej etap powierzchownego życia według wzorców starego świata, później następuje jakieś wydarzenie, najczęściej bolesne, które budzi człowieka, jeśli to za mało, upada wszystko, następuje ciemna noc bezsilności, bez jakiegokolwiek wyjścia z danej sytuacji, upada się na samo dno niemożności i wówczas, można odejść z tego życia, lub……..zawołać do Ducha – pomóż.
Kiedy upadliśmy na dno rozpaczy i najczęściej utraciliśmy wiele lub wszystko i ludzki rozum nie jest już w stanie znaleźć wyjścia, przestajemy się bać i oddajemy „Górze” , a ona, jeśli zaufamy szczerze – rozwiązuje nasze życie, często w sposób, jakiego nie bylibyśmy w stanie nawet wymyślić.
Tak dzieje się obecnie na Ziemi, dochodzi do skumulowania negatywów, powoli dochodzimy do ciemnej nocy. 
Co do niej doprowadza?
Oczywiście stare, dualne programy – lęku, ofiary, chciwości, władzy, przemocy itd.
Wszystko co STARE wybuchnie, w obecnym wcieleniu każdego z nas, jeśli dusza gotowa jest do przebudzenia.
Globalnie- świadomość właśnie do tego dochodzi.
To pozornie może wydawać się tragiczne, trudne, nie do przeżycia, ale jest to swoista łaska prowadząca do OCZYSZCZENIA.
Wzorce wyrzucane są na zewnątrz, według nich tworzy się doświadczenie i wówczas nastaje czas………pozostawienia wszystkiego w co wierzyliśmy, czemu dawaliśmy moc, naszego ludzkiego, ograniczonego umysłu i nawet bolejącego serca, na rzecz ….całkowitego oddania WYŻSZEJ MĄDROŚCI i WYŻSZEMU SERCU.
To co widzimy wokół – uznajmy za czas ciemnej nocy. Jeśli to nie zbudzi jeszcze ludzi, przyjdą trzy dni ciemności, zapowiadane przez wizionerów.

Kto się przebudził i oddał Duchowi, kto porzucił świat stary i otworzył się na prowadzenie, nie musi się obawiać. Jest już w nowym świecie swej świadomości, kto chce „wykiwać” świat, choćby trzymał całą władzę w swych rękach -upadnie.
To zostało zapisane w św.Księgach.
Zostawmy więc obawy, lecz ćwiczmy się w oddaniu, wdzięczności, miłości, jedności, gdyż NOWY ŚWIAT powstaje od wewnątrz, zarówno w każdym z nas, jak i globalnie. 
To nie czas rewolucji, lecz ewolucji, nie siłą, lecz ufnością w proces zmian, w którym to nasze wnętrza rozpuszczą stare programy, a im więcej nas będzie tym szybciej stare prawdy, choćby wyglądające najgroźniej i nie do obalenia, zostaną zmiecione z powierzchni planety.
Zarządzać można tylko niewolnikami, kto przestanie nim być, niewolnikiem własnej nieświadomości, nie będzie podlegał zarządowi, a wówczas KIM, zarządca zarządzi? Nie będzie KIM , więc przestanie być potrzebny,

Narodziliśmy się DZIŚ, gdyż mamy potencjał przemiany wewnętrznej i jest nas tak wielu, a zarządców – tylko gromadka. I z duchowego poziomu patrząc, aż dziw, że tych niewielu, tak „dobrze” zarządza tak wieloma. Robią co mogą, abyśmy zobaczyli absurd ich działań i OBUDZILI ŚPIĄCĄ ŚWIADOMOŚĆ JEDNOŚCI.

Gdy uznajesz zło, naradzasz zło, rozdzielność, zaniżasz światłość. 
Gdy widzisz Ducha światłości, naradzasz światłość, tworzysz jedność, wznosisz świadomość.
Nie chodzi o to – co widzisz, lecz o to……co chcesz stworzyć. 
Widzenie to dzieciństwo świadomości, stwarzanie – jej dorosłość.

31 stycznia 2018

 

– Chcesz już iść, przecież nie zaczęłaś jeszcze żyć.
Jakież było moje zdziwienie.
– Jak to, przecież poznałam tajemnicę życia, po to tu przyszłam, zrozumieć życie.
Duch zaśmiał się.
– To tylko półmetek…..

Zrozumiałam. OK, idę dalej.

Pewnego dnia usłyszałam, że dostanę kod liczbowy, który poprowadzi mnie w dalszą drogę. To jakby otworzenie korytarza w danym zakresie wibracji.
Duch wiedział czego potrzebowałam, sama też jasno wyrażałam swoje myśli, plany.
Kod zaczynał się 6666 -ojej i zaczęło się dziać….
Te 400 szt. weków, które zrobiłam tego lata nie są przypadkowe.
Dom, rodzina, jednoczenie, upiększanie, coraz głębsze zrozumienie istoty kobiecości, celu rodziny – rodzice, dzieci, praca z ciałem.
Zrozumienie rozbudowuje się coraz głębiej jednocześnie mobilizuje do świadomego tworzenia.
Aż dziw,… dziw za dziwem….

Nie mogę się nazachwycać życiem.
Kiedyś lubiłam poznawać różne tajemnice – starożytność, ukryte artefakty, stare pismo, Egipt, dawne cywilizacje, kosmos, ale i zawikłane sprawy……
Dziś „kod da Vinci” wydaje się dziecinadą w porównaniu z prawdziwym kodem życia……
To niezwykłe, po prostu mistrzostwo. Stworzyć tajemnicę, ukryć ją w widzialności świata i nic nie rzec, ……Mówić ustami Nauczycieli, jednak słowami, które niewiele znaczą, gdyż sens ukryty jest między wierszami…..Stworzyć oddzielne ciała, które są jednym istnieniem, oczy, które widzą tylko fragment i uszy, właściwie głuche. Uczynić człowieka pozornym panem życia, choć górującym nad innymi formami. Powołać dzieci, niby małe istoty, które zawierają w sobie dorosłe dusze, połączyć ludzi w akcie miłości, który z miłością ma niewiele wspólnego, dać zewnętrzny pozór władzy, piękna, mądrości, choć wewnątrz małość, słabość, brzydota, ale jeszcze głębiej światłość nad światłością.
Przednia zabawa…….w której, kto sprytniejszy poszukiwacz, odnajdzie schowanego. Niczym zabawa w chowanego….
Mój zachwyt nie ma końca.

Pilnować tylko myśli trzeba, gdyż stwarzanie dzieje się szybko.