31 stycznia 2017/b

KOCHANI – w odpowiedzi na Wasze zapytania informuję –  mam propozycję wspólnego czas.

Weekend majowy i wczasy duchowe.

Podaję terminy 6 dni –   28.04.  – 4.05. 2017  –  koszt całkowity 1650 zł.

Wczasy duchowe  10 dni –  30.06 – 10.07. 2017 –  koszt całkowity  2600 zł

Spotkania w Kotlinie Kłodzkiej w Hotelu Górski, miejscowość Sienna.

Szczegóły podam w tym tygodniu.

31 stycznia 2017/a

 


Najpier nauczyć się czytać, później rozumieć, następnie pojąć, a dalej doświadczyć własnymi wieloma śmierciami…
To tylko słowa, słowa, słowa.
Nic nie znaczą.
Przychodzi czas…..gdy nie da się już mówić, gdyż cokolwiek by powiedzieć widzi się skutek na wielu poziomach.
Ale – chcę jeszcze podzielić się informacją o Apokalipsie…..
Odczyty pełne zagrożeń są dziecinadą ludzkich dualnych umysłów.
Apokalipsa to transformacja, tak głęboka , tak wielopłaszczyznowa, że nie sposób ująć ją w słowa. Zawiera w sobie wiele kompletnych śmierci dotychczasowych wyobrażeń o wszystkim. Rozpada się każda z prawd, na poczet dalszego kalejdoskopu i dalej , i dalej…….Dążymy do ciszy i wieczności, a nagle okazuje się, że nie o to jeszcze chodzi, że jest dalsza droga…..Wszechpoznanie to tylko etap, wieczność to etap. zaczynamy bawić się i śmiać, ze wszystkiego, choć inni tego mogą nie rozumieć i postrzegać nas jako z lekka zaburzonych psychicznie.
Dla innych coś jest dramatem, tragedią, dla nas to jak żart, współczucie, niby szlachetne, a my wiemy, że to błędny półśrodek, samotność nie istnieje, a jednak czujemy się sami, przenikamy wszystko lecz jesteśmy rozdzieleni, wokół pełno Istot, ale ……ile rozpadów wyobrażeń……. paradoks goni paradoks……dobro i zło, zmieszały się w jedno, przestały istnieć, gramatyka, ortografia, traci się sens rozdzielenia, podziałów, słuchasz, czytasz i widzisz, słyszysz, na wielu poziomach toczącą się grę, plan Ducha, wyobrażenia ludzkie, choć zawarte w planie Ducha…..widać to jak śróbki czy może jak tryby zegara, większe i mniejsze, jedne w drugich, powiązane, zależne choć i indywidualne.
Tryby coraz więcej ich……ludzie płaczą, mozesz współczuć, lecz widzisz zadanie duszy, toczący się plan, iluzję strat, lęków.
Może lepiej nie wchodzić na te drogę?
Och, gdyby było można , ale nie można, tak jak nie da się zrezygnować z nieuchronnego dorastania ciała fizycznego, tak i świadomość musi iść dalej…..
I zabawa trwa, w wielu czasach, alternatywach, przestrzeniach, choć i teraz przecież tutaj…..
Niewyobrażalny monument istnienia.
Nic nie ma znaczenia, a wszystko jest istotą rzeczy.
Wspaniały czas mamy.
Bawimy sie w policjantów i złodzieji, w kosmitów zniewalających Ziemian, och, och i wiele, wiele innych. takim tam historii…….kalejdoskop…….groch z kapustą, …a jednak i doskonały , naprawdę doskonały plan stworzenia.
Śmiać mi się chce na dzieciństwem Ziemian.
I nie dotyczy to nikogo osobiście, lecz tego niezwykłego czas przebudzania w którym jesteśmy.
My tu rozprawiamy wiedzę tajemną, a pewien młody człowiek opowiada mi, że uczestniczył w bitwie o miedzę, jak w średniowieczu. Wszedł na cudze pole i o mało nie stracił życia, napadli go w kilku i mocno poturbowali, chyba nawet z zamysłem pozbawienia życia.
Och ten nasz dzisiejszy czas, który wyrzuci z nas niczymz puszki Pandory -wszystko.
Taki to dziwny i cudny czas.
To nie źli, kosmici, sorosy, czy inni…….ale nasze wewnętrzne uznania, prawdy, w które uwierzyliśmy objawiają się nam , aby mogły umrzeć w swej małości , umrzeć bez szukania winnych, bez ocen…..
Można by rzec, idąc za tytułem pewnego filmu – ZE ŚMIERCIĄ JEJ DO TWARZY…gdyż nie ma nic pewniejszego dziś jak śmierć, śmierć, śmierć naszym małych ludzkich , maleńkich prawd, a później i większych, i dalej i dalej…….aż Bogini Kali odda władzę ŚWIATŁOŚCI i na jakiś czas zapomnimy o śmierci, pozostaniemy w trwaniu w pewnym czasie….i wyobrażeniu…..
Kto chce żyć, musi umrzeć – rozpaść swoją strukturę dotychczasową i to się dzieje.
Możemy odczuwać lęk przed śmiercią, czy nawet nadchodzącą śmierć,,,,,,wiele osób to odczuwa, i mają rację, umieramy powoli, systematycznie w tym kim byliśmy, aby naradzało się inne, nowe wyobrażenie……
Zyczę Wam Kochani abyście nie postradali zmysłów, czasami mozna to tak odczuć :Dtracimy też stare zmysły na rzecz wyższych 🙂 …..
Nie ma się czego obawiać, jest to nieuchronny proces ,a skoro tu jesteśmy widać zeszliśmy DOŚWIADCZYĆ tego szalonego czasu Apokalipsy…..

on1

DLACZEGO BUDDA URODZIŁ SIĘ W BOGACTWIE A JEZUS W BIEDZIE?

 

on1

Jesteśmy jednym ciałem podzielonym na wiele osobowości, jak woda ze szklanki, która rozlała się na miliardy kropelek. Staliśmy się wieloma z jednego, aby przejść długą drogę poznania świata w pewnej czaso – przestrzeni. 
JA- świadomość, nie małe ja – osobowość, zechciałam przybrać różne formy od minerałów do ludzkiej postaci, aby użytkować i poznawać poprzez bycie tutaj i doświadczanie. Nie dzieje się to dla doświadczania, lecz poprzez doświadczenie dla ewolucji . Poznać i iść dalej poznawać, wciąż w ruchu, wzrastać, jak spirala wciąż w górę i w górę.
Moglibyśmy zobrazować to w prosty sposób.
Drabina – schodzimy z najwyższego szczebla na sam dół szybciutko, aby później z samego dołu przystawać na każdym szczeblu i po poznaniu go wchodzić wyżej, aż wejdziemy na sam szczyt.
Tak trwa ewolucja – z własnego wyboru, z radości poznawania i wzrastania.
Staliśmy się człowiekiem. Aby ułatwić sobie poznanie tego świata i dać impuls przyspieszający ewolucję przysyłamy sobie Nauczycieli. Niosą oni informacje, które, jeśli je zrozumiemy, dają nam szansę wejścia na wyższy szczebel drabiny.
I po to przyszli Budda Siddhartha Gotama z rodu Śakjów i Jezus Chrystus syn. Józefa, ale i Muhammad ibn Abd Allah ibn Abd al-Muttalib, czyli Budda, Jezus, Mahomet.
Każdy z nich przyszedł aby przynieść podpowiedź nad czym pracować, aby wejść wyższej, na następny szczebel drabiny świadomości.
Budda – podpowiada jak pracować z umysłem.
To pierwsza praca w naszej transformacji. 
Urodził się w bogactwie, książę, gdyż UMYSŁ w starym świecie był w bogactwie wzorców i miał władzę.
Budda żył w świecie schematów jak i stary umysł, nie znał nic innego jak i nasz umysł.
I dalej zaczyna się podpowiedź – jak mamy pracować z naszym UMYSŁEM.
Pewnego dnia wyszedł z tego w czym żył i odszedł w świat zupełnie inny – pustelniczy, żebraczy, skrajne przeciwieństwo, szukał, przyłączył do ascetów, umartwiał się. Zrozumiał jednak, że nie jest to właściwa droga.
Legenda mówi też, że któregoś dnia Budda usłyszał, jak muzyk poucza swojego ucznia: „jeśli napniesz strunę zbyt mocno – pęknie, jeśli za słabo – nie wyda żadnego dźwięku”. Wówczas pojął, że zbyt skrajnie ascetyczne techniki medytacyjne nie prowadzą do celu i zaczął normalnie odżywiać się oraz dbać o swoje zdrowie.
Porzucił dotychczasowe życie i zajął się medytacją. W ciszy, którą wówczas uzyskał – otrzymał wgląd w swoje wcześniejsze wcielenia. Następnie zaczął zadawać pytania egzystencjalne -, np. o przyczynę cierpienia i otrzymywał odpowiedzi, gdyż w jego umyśle była – CISZA. 
Gdy nie ma „paplaniny” wewnętrznej z łatwością łączymy się z Wyższą Mądrością – słyszymy Jej GŁOS.
Budda – osiągnął mistrzostwo w pracy z umysłem i pokazał nam co należy zrobić.
Umysł trzeciego wymiaru, świata dualności, to książę. Nie król gdyż ten tytuł do Ducha należy, który i tak tworzy wszystko według wyższego planu. 
On zarządza w tym świecie, jest bogaty we wzorce, programy. Naszym zadaniem dzisiaj jest zdjąć go z tej pozycji. 
Budda przyjął drogę środka, zamiast być w pałacu lub całkowitej ascezie, żył prostym życie, jadł, mył się. 
Wybierzmy więc drogę środka – ani zbyt dominujący umysł, ani całkowity jego brak. Używajmy go, lecz do celów, które sami świadomie wyznaczymy.
Budda usiadł pod drzewem i medytował, zadawał w ciszy pytania i otrzymywał odpowiedzi.
Nasz umysł poprzez koncentrację i inne proste praktyki mamy doprowadzić do stanu medytacyjnego. Najpierw możemy siadać w medytacji, ale później nasze życie powinno stać się ciągłą medytacją, czyli stanem świadomego, wyciszonego umysłu.
Budda nie wrócił do pałacu, głosił swą prawdę, ale nadal ewoluował, świadczą o tym jego prace.
Reasumując:
1. zdejmujemy umysł z pozycji dominującej, 
2. poprzez medytacje i koncentrację pracujemy nad wewnętrzna ciszą
3. praktykujemy ciszę wewnętrzną w której pojawiają się nasze wcielenia, wzorce, uwalniamy go od wzorców starego programu dualności
4. zadajemy pytania i otrzymujemy odpowiedzi od Wyższej Mądrości

Tę drogę wskazał nam Budda. Uznajemy go za człowieka, oświeconego, ale człowieka, ale może warto spojrzeć inaczej – był lub jest cząstką Ducha, która poprzez swoje życie dała nam informacje – dotyczącą przemiany. Nie jego mamy hołubić, z pewnością śmieje się z tego, ale zrozumieć i przyjąć, jego przesłanie. To jest cel Ducha. Ale nie koniec przemiany, gdyż są w nas dwie siły UMYSŁ I SERCE. 

321542_2637242735233_1380445550_33149855_413130366_n


A teraz Jezus.
Jezus przynosi nam informację jak pracować z sercem.
Urodził się w biedzie, gdyż serce starego świata, jest biedą. Żyje w niewoli wzorców mentalnych i emocjonalnych.
Prawdziwe, miłujące serce jest przepędzane, gdyż dominacja programu umysłu nie dopuszcza go do życia.
Narodzinom Jezusa towarzyszy kometa, gwiazda betlejemska i trzej królowie składający dary. To samo dotyczy każdego z nas. Nasze serca rodzą się jako wyjątkowe i mają w sobie ogromny potencjał.
Złoto zostaje oczyszczone przez ogień. Nie można z nim niczego zmieszać. Blask złota wskazuje na złoty blask naszej duszy. Nie jesteśmy tylko ludźmi ziemi, lecz także ludźmi nieba. Nasza dusza odbija złoty blask Boga – najwyższej wibracji.
W wielu kulturach kadzidła używa się jako przyjemnego środka zapachowego. Snujące się do nieba kadzidło jest obrazem naszej modlitwy, która wznosi nas do Boga. Obrazem naszej tęsknoty, wykraczającej poza codzienność. Nasza tęsknota tak jak kadzidło unosi się do nieba. Nie pozwala uwięzić się tu na ziemi. Posiada lekkość kadzidła. Przenika także przez wszystkie zamknięte drzwi. Otwiera ona nasze serce i poszerza je. Kadzidło pięknie pachnie. Napełnia nasze życie tajemniczym zapachem, boskim aromatem. 
Mirra była dla starożytnych rajskim zielem. Wskazuje na stan Raju, za którym wszyscy tęsknimy. Mirra jest jednocześnie środkiem uzdrawiającym, leczącym nasze rany. 

Jezus żyje jako dziecko z innymi, a tradycyjnej rodzinie, ale nie poprzestaje na tym.
Tak nasze serce, gdziekolwiek się narodzi, powinno wzrosnąć poza zastany stan.
Jezus uczy się, nie jest to ukazane w Biblii. Ale jest ważny moment 40 dni odosobnienia. 
Nasze serce, aby zmieniło stare programy niedoli, bólu, cierpiętnictwa potrzebuje okresu wyciszenia, oderwania się od starych programów. W praktyce możemy ćwiczyć t w prosty sposób. Cokolwiek pojawia się na naszej drodze ze starego świata – przestajemy uznawać za prawdę. Jak w kuszeniu Jezusa. Będą pojawiać się rożne doświadczenia, sytuacje, ale my MAJĄC JUŻ CZYSTY UMYSŁ – oddalimy to od siebie. Nie chodzi o walkę z tym co przychodzi, lecz odsunięcie tego z odczuwania w sercu. TO MY DECYDUJEMY – możemy trwać lub odsunąć to co się pojawia. Gdy umysł jest jeszcze w starym świecie trudno nam to czynić, gdyż nawykowo działamy, nie jesteśmy obserwatorem, jeśli natomiast jesteśmy w ciszy potrafimy poradzić sobie z wewnętrznymi naszymi „demonami” – wzorcami emocjonalnymi.
Jezus poddał się temu co było zapisane w księgach, czyli każdy z nas powinien przyjąć doświadczenie, które przychodzi. Nie chodzi o to, aby w nim tkwić, lecz przyjąć, przemyśleć, wyciągnąć wnioski, iść dalej. 
Jak poradzić sobie z doświadczeniem pokazał nam Jezus, swoją drogą krzyżową i śmiercią na Golgocie.
Nie chodzi tutaj, jak w przypadku Buddy o czczenie człowieka, hołubienie cierpienia, lecz ZROZUMIENIE PRZESŁANIA jakie przynosili.
Jak pracować z sercem.
1. Uznać, że wszystko zostało zapisane przed naszymi narodzinami. O tym mówi Jezus, niech wypełni się co zostało zapisane.
2. Poddać się doświadczeniom, a nie uciekać przed nimi. Gdy żołnierze przyszli aresztować Jezusa Piotr chciał Go obronić, wówczas Jezus powiedział – czyż nie miałbym wypić kielicha, który podał mi mój ojciec?
3. Uznać, że sami wybraliśmy swego nauczyciela/ oprawcę/, jak Jezus wybrał Judasza.
4. Gdy stajemy w danym doświadczeniu – nie szukać winnych, nie bronić się. Jezus gdy stanął przed sądem, nie broił się, ani nie oskarżał.
5. Uznać, że ten, który stanął przed nami otrzymał władzę od Boga, czyli, sami go zamówiliśmy, aby przepracować swoją lekcję. Jezus powiedział do sędziego – gdyby mój Ojciec nie dał ci tej władzy, nie miałbyś jej nade mną. Nie musimy o tym mówić, jednak powinniśmy to pamiętać.
6. Mamy wziąć swój krzyż i iść z nim na miejsce śmierci. Krzyż jest symbolem wzorca, z którym zmagamy się w danej chwili . On jest nasz, weźmy go i nieśmy, aż umrzemy na naszej wewnętrznej golgocie, w dotychczasowym wzorcu.
7. Golgota, to miejsce ostatecznej rozgrywki, czyli śmierci naszego wzorca, który przyciągnął doświadczenie i nauczyciela. Na golgocie są trzy krzyże po lewej – nasza lewa półkula, po prawej prawa półkula, a po środku nasze serce.
Ten z lewej – złoczyńca, logiczny umysł, w momencie zaistnienia doświadczenia jeszcze jest ze starego świata – mówi: udowodnij mi, żąda dowodów. Oznacza to, że w momencie gdy musimy zmierzyć się z tym co dzieje się w nas podczas konfrontacji z danym wzorcem pojawiają się dwie siły logika, opierającą się na starych zasadach życia i ta nie chce ustąpić, i intuicja, która gotowa jest zwierzyć i to ona mówi do Jezusa – wierzę, że jesteś królem. Czyli należy uznać, że serce jest prawdziwą miłością, a miłość prawdziwym królem. 
A Jezus odpowiedział – Już dziś jesteś ze mną w raju. I to jest ten moment, w który poczujemy prawdziwą wolność.
8. Chwilę później Jezus zmarł jako człowiek, aby narodził się już wiecznym. Tak i my po dokonaniu wyboru miłości, czystego serca umieramy w naszej dotychczasowej postaci, i rodzimy już jako wieczny Duch.

Nie dzieje się to jednorazowo, lecz w każdej napotkanej sytuacji, doświadczeniu. To droga wskazana przez Jezusa, jak pracować z wzorcami serca.
Wzorców mamy wiele i ujawniają się one podczas relacji w innymi, którzy przychodzą jako nauczyciele. To piękna praca i prosta, choć wymaga odwagi.

Każde słowo Buddy czy Jezusa powinniśmy medytować gdyż głębia ich przekazu jest niezwykła. 
Duch prowadzi nas nie po to, abyśmy rozdzielili nauki WIELKICH NAUCZYCIELI, lecz połączyli je w jedność, zrozumieli. Gdy patrzymy ludzkim umysłem – widzimy różnice i trwamy w walce, które nauka lepsza, czyja religia wartościowsza. Z poziomu JEDNEGO OKA I WYŻSZEJ MĄDROŚCI – wszystko jest jednym i w tym JEDNYM spełnia swoja, przeznaczoną mu rolę.
Od nas więc zależy jak spojrzymy na ŻYCIE, jeszcze jako dzieci czy już dorośli.
To samo dotyczmy islamu, nauki Mahometa – jakby chciał rzec: Masz już wszystko, jak pracować z umysłem jak z sercem, teraz bierz się do pracy.

To co zrobiono z naukami NAUCZYCIELI, to inna sprawa, niewielu było gotowych je w pełni zrozumieć, gdyż CZAS JESZCZE NIE BYŁ WŁAŚCIWY. I nie jest to kwestia zła lecz dzieciństwa, które teraz się dla nas kończy.
Choć ten tekst jest przydługi, nie oddaje oczywiście w pełni przesłań Nauczycieli lecz ich skróconą formę. 
Jeśli kogoś interesuje taka praca, poznawanie przesłań, zgłębianie własnej mądrości zapraszam na spotkania, warsztaty, od stycznia na skypie 4 godzinne rozmowy.

krishna-christ


31 stycznia 2017

Dziewictwo – to nie kwestia posiadania błony dziewiczej, lecz czystości energii/ świadomości, wolnej od wzorców. Bądź, jak czysta kartka papieru. Tylko takie dziewictwo, urodzić może zbawiciela – miłość bezwarunkową. Wszyscy jesteśmy kobietami – bądźmy czyści i dziewiczy.

Z mojej książki „W kroplach wiosennego deszczu”      

 

 

30 stycznia 2017/a

Dwa  ostatnie spotkania na skypie…… następne, prowadzone przez Ducha.
Jak to się dzieje, że spotykają się wybrane przez Ducha osoby i dzięki ich wspólnocie , wspólnej wibracji i gotowości otwiera się następna płaszczyzna poznania, coraz głębsza.
Nie przygotowuję się do wykładów. Duch nadaje temat….i tyle.
Jest spotkanie i samo płynie. Jestem przekaźnikiem, ale przekaz zawsze jest zależny od zebranych dusz, od ich poziomu, od ich wibracji.
Dlatego też nagranie np.w NTV przed kamerą, jest tylko powtórką , a nie żywym przekazem Ducha. Choć rezonuje z wieloma gotowymi, nie otwiera głębszych portali….
Kocham tę pracę…..dzieje się tak wiele wciąż nowego, głębszego, cudnego.
Och…. <3
Wspaniałe dusze spotykają się w różnych celach……czasami do nauki niższej, emocje, zależności, kiedy indziej, do konstrukcji duchej drabiny na wyższym szczeblu…..służba wzajemna i nic poza tym. Wszystko w łonie boskości, zabawa we wzajemność w obrębie jednej boskiej istoty.

30 stycznia 2017

Mistrz nigdy nie zdradza całej swej wiedzy uczniowi, gdyż wie, że cała zabawa polega na znalezieniu w SOBIE tego najgłębszego drżenia życia. Mistrz porusza, dzieli się, czasami otwiera, kiedy indziej może szturchnąć. 
Mistrz ma wiele oblicz, ukryty jest w niejednej tajemnicy, widzialny jest choć często niedostrzeżony.
Taniec derwisz trwa………
A życie zachwyca swym zmiennym obliczem.  

1524874_10201384546758938_328564159_n

NIE ZATRZYMUJ TRANSFORMACJI

Nie dawałam już rady, bardzo trudne partnerstwo w którym pojawiły się wszelkie możliwe wzorce kobiet i mężczyzn …a ja miał to wszystko odczuć, zrozumieć w ludzkiej przestrzeni, energetycznie i duchowo i rozwiązać w przestrzeni świadomości oraz znaleźć narzędzia, aby podpowiedzieć innym – jak to zrobić – taki badacz, eksperymentator. Kiedy przechodziłam wcześniej wiele innych tematów sama, było bardzo trudno, ale tu był jeszcze drugi człowiek, którego kochałam, czasami było to nie do udźwignięcia. Nikt, prócz nas nie rozumiał o co w tym chodzi, a i my często mieliśmy trudność ze zrozumieniem. Gdy pojawiał się wzorzec, spadałam na samo dno niezrozumienia, aby poprzez odczucie bólu i całości doświadczenia- POZNAĆ temat.
Cały czas byliśmy prowadzeni. Z początku myśleliśmy, że chodzi tylko o związek partnerski, tzn, ja tak myślałam, bo partner miał jeszcze inne cele, ale …zaczęło się. Poznałam nie tylko stronę kobiecych wzorców ale i męskich i kiedyś np. wyrósł mi energetyczny penis i zobaczyła oraz poczułam na sobie czym jest męska żądza, jak to wygląda energetycznie, co dzieje się w ciele mężczyzny, dlaczego się dzieje, jak sobie z tym poradzić, czym wówczas jest dla mężczyzny kobieta itd. Były to tak trudne świadomościowo, emocjonalnie i energetycznie doświadczenia, że w pewnym momencie zawołałam DOŚĆ. Nie byłam w stanie dłużej tego ciągnąć.


Była niedziela. Byłam ogromnie zmęczona, wybieraliśmy się na mszę do cerkwi, gdyż kilka nocy wcześniej partner miał ciekawy sen dotyczący transformacji. We śnie pojawiła się nazwa wsi i tam mieliśmy jechać. Znów coś miedzy nami się wydarzyło i wówczas z całych sił zawołałam- DOSYĆ i podniosłam w górę dłoń ze szczególnym uwzględnieniem środkowego wyprostowanego palca / każdy zna ten gest/.
Poczułam ulgę, nareszcie …to się skończy, wypowiedziałam i pokazałam „GÓRZE” swoją decyzję. Nie chcę już takiej pracy, lecz zwyczajnej miłości, czułości, spokoju i ciszy, zwyczjnego ludzkiego życia.
Pojechaliśmy. Wieś nazywa się Milejczyce. Po mszy w małej, przytulnej cerkwi, już w samochodzie, partner odebrał telefon, rozmawiał z kimś, jednocześnie zapytał mnie – gdzie teraz jedziemy. Wskazałam kierunek, bez zastanowienia, intuicyjnie. Po kilku minutach znaleźliśmy się przed…….cmentarzem. Było okolony drzewami, to był piękny letni dzień. Wyszliśmy z samochodu. Czułam, że chcę tam wejść. Było tam wiele grobów w równych szeregach.


Podeszłam do pierwszego i zaczęłam płakać. Czytałam napisy nagrobne i płakałam. Miałam uzdrowiony program – śmierć i nie o to tutaj chodziło. Nie wiedziałam co się dzieje, to było silniejsze ode mnie. Łzy lały się „ciurkiem” płacz nasilał tak bardzo, że kiedy kończyłam „obchód” cmentarza nie mogłam patrzeć na oczy, były zapuchnięte, prawie nic nie widziałam. 
To był cmentarz młodych, rosyjskich żołnierzy ok 500 osób. Chłopcy chyba od 17 do 30 roku życia, w większości bardzo młodzi, o ile dobrze pamiętam. Przy każdym grobie czułam ich lęk przed śmiercią, ból ich ran, żal, że tak kończy się ich młode, dopiero zaczęte życie. Pomyślałam – być może byłam pielęgniarką i oni umierali w moich ramionach? Było w tym wszystkim tak wiele bólu, rozpaczy, strachu, żalu, że nie mogłam tego unieść.


W pewnej chwili partner zapytał: – Widzisz, co stoi na środku cmentarza?
Wcześniej nie zwróciłam na to uwagi.
Tam stał pomnik / poniżej jego zdjęcie/, pomnik dłoni. Podobny gest do tego, jaki pokazałam „GÓRZE” przed naszym wyjazdem z domu.


O co chodzi, dlaczego, co mam zrozumieć – zadawałam sobie pytania. I przyszło zaraz zrozumienie.
Jesteś zmęczona? Powiedziałaś dość? Nie masz siły? Jaki jest sens twojej pracy? Pracujesz dla siebie? Gdyby tak było, mogłabyś powiedzieć – dość, ale tak nie jest. 
Pracujesz dla wolności, dla nowego czasu, dlatego, aby młodzi chłopcy nie umierali w bezsensownej wojnie polityków, aby nie cierpieli z powodu ran, aby nie zamykali w żalu życia, gdy ono otwiera się dopiero. 


Zaprowadzono mnie na ten cmentarz, abym nie upadała pod ciężarem swej pracy, lecz odważnie wzięła co mi należne i szła z dumnie podniesioną głową, poznawała i transformowała, poznawała i transformowała.


Zrozumiałam wówczas ważną rzecz – nikt z nas nie pracuje dla siebie, dla własnego oczyszczenia, lecz po to, aby rozwiązać PROGRAMY CYWILIZACJI tego świata, pracujemy dla ogółu, dla DUCHA, który ma już inny plan – stworzenie NOWEGO , następnego etapu. Duch może robić to tutaj tylko poprzez nas. Gdy odrzucamy naszą transformację, zamykamy NOWE. Możemy czasami być zmęczeni, słabnąć, ale zdajmy sobie sprawę, że jesteśmy budowniczymi i tylko poprzez nas możemy podnieść wibracje globalnej świadomości tworząc najpierw swoją czystość, a następnie światło wokół, przekazując innym swoją już wolność. To cicha rewolucja.


Ból, który poczułam na tamtym cmentarzu, ból tych młodych chłopców, był tak ogromny, że nigdy już nie powiedziałam dość. Pragnę, nie dla siebie, ale dla nas wszystkich RADOŚCI, POKOJU, MIŁOŚCI, WSPÓŁJEDNOŚCI, HARMONII.


Przede mną było jeszcze wiele pracy, płakałam nie raz, cierpiałam nie raz. Kiedyś myślałam, że biorę na siebie wzorce nie swoje, nie byłam przecież mężczyzną, nie musiałam poznawać gwałtu, przemocy, agresji, gejowskiej miłości, żądzy, manipulacji, lekceważenia, słabości, itd., nie byłam też prostytutką, kobietą przy drodze, kobietą bez własnej wartości, proszącą o miłość, itd……a jednak te tematy przychodziły do pracy w tamtym związku, a poza nim tysiące innych, nie mniej trudnych. 


W pewnym momencie zrozumiałam, że jednak JESTEM TYM WSZYSTKIM, gdyż jestem i Adamem i Ewą i wszystkim co od nich pochodzi. I tym jest każdy z nas.


Mój związek przestał istnieć, partner odszedł, gdy wydarzyło się wszystko co miałam dostać do pracy, nie liczyła się moja miłość do człowieka, gdyż nie o nią tutaj chodziło. Miałam poznać jeszcze porzucenie i on mi to dostarczył. Sam poszedł pracować dalej z innymi ludźmi, z innymi swoimi wzorcami, których we wspólnym czasie nie chciał poznawać. Moja miłość i wdzięczność jest nadal, ale już inaczej, jak Duch do Ducha, w ogromnej radości za wspólny czas i możliwości.


Nie zawsze nasze związki stworzą trwałe partnerstwo, choć potencjał istnieje. Często są etapami, w których dzieje się to co zostało zaplanowane zanim się narodziliśmy. Jeśli więc przeżyliśmy trudny związek, który nie ewoluował, rozpadł się, uznajmy, że czas wspólnej pracy zakończył się i nie bójmy otworzyć serca na nowe relacje, nową miłość, GDYŻ – przed nami nauka tworzenia cudownych związków, gdzie będziemy mogli wspólnie, oboje świadomi, radośnie tworzyć nowe.

 


Otwierajmy się również na życie, gdyż tylko poprzez nie możemy poznać siebie, swoje wnętrze i je posprzątać, a dzięki temu stworzyć NOWY ŚWIAT.  Nie zamykajmy ewolucji. Ona i tak dokonywać się będzie globalnie, a ten, który będzie stawiał jej opór albo odejdzie stąd, albo będzie doświadczał bólu swego oporu.

Ta dłoń – woła o pomoc do nieba i każdy nas może stać się NIEBEM.


1524874_10201384546758938_328564159_n

1394452_10200871506533253_1864933491_n

PIRAMIDA

 

1394452_10200871506533253_1864933491_n
Gdy ją uzyskujemy możemy odejść w chwale, lub pozostać wspierając innych, podpowiadając im.

Dyplomem jest rozumienie JEDNOŚCI wszystkiego co jest – góra, niebo, duch i dół, materia, ziemia, energia żeńska – strona lewa i męska – strona prawa. To cztery ściany piramidy wewnątrz tajemna komora, w której trzeba złożyć Króla, czyli posadzić na tronie MIŁOŚĆ. 
W tym połączeniu mieści się cała mądrość istnienia na Ziemi.

Jest jeszcze droga do gwiazd.
Gdy król na tronie, może on poprowadzić ku gwiazdom.
a/ Od czakramu podstawy – ukorzenienie, świadomość wolnego wyboru narodzenia się tutaj, pełna akceptacja tego wyboru, zjednoczenie z Ziemią

b/poprzez czakram sakralny – komunia z każdym z ludzi, święte zjednoczenie poprzez wyższą energię seksualną, czyli wymiana, otwartość na przyjęcie i obdarowanie w każdym temacie życia z każdą inną istotą, gdyż światłość lub Chrystus jest w każdym z nas, zjednoczenie z innymi

c/poprzez czakram splotu, zjednoczenie osobowości z Boskością, aby stać się jak słońce promieniujące blaskiem 

d/do czakramu serca, poprzez który wiedzie droga do gwiazd, czakramu korony. Jezus rzekł, że on jest Drogą, że nie trzeba pośredników i właśnie tę drogę miał na myśli. Od czakramu podstawy do korony- Boga , poprzez Niego czyli wyższy aspekt MIŁOŚCI ….CHRYSTUSOWEJ, która nie jest zrozumiana jeśli nie ma zjednoczenia w trzech dolnych czakramach i nie chodzi o działanie energetyczne lecz ŚWIADOMOŚĆ, gdyż nią jesteśmy i w niej wzrastać należy.

co dalej, jak wygląda dalsza droga do gwiazd ?

e/ czakram gardła, otwartość, komunikacja, umiejętność odczytania, odebrania innych na poziomie niewidzialnym nie tylko co przekazuje umysł, ale i ich Duch, czyli jeszcze wyższe zjednoczenie z istniejącym widzialnym i niewidzialnym światem, tutaj też channeling, czyli odebranie mądrości, wiedzy z wyższej wibracji.

f/czakram trzeciego oka – wyższa madrość z poza już tego świata, czyli umiejętność zrozumienia całości istnienia w tym świecie, procesu ewolucji w każdym temacie, spojrzenie z DUCHA na świat materii, jak ojciec patrzy na swoje dzieci i rozumie je, przychodzi wiedza, której nie znaliśmy, samo się objawia we właściwym czasie, słowa, których nie znaliśmy, mądrość STAJE SIĘ sama, nasze ciało jest kanałem, przez który przepływa wszechzrozumienie, gdyż staliśmy się istnieniem.

g/czakram korony, umiejętość BYCIA W NIEBYCIE,WSZYSTKOŚCIĄ i NICOŚCIĄ, PUSTKĄ I PEŁNIĄ zarazem, tutaj i nie tutaj, wszech-zrozumienie choć to jeszcze nie koniec drogi, jednak prawdziwe dotknięcie gwiazd. Można połączyć się ze wszystkm co jest, gdyż jest się wszystkim.

Każdy z poziomów ma swoje ciało energetyczno – informacyjno – wibracyjne, w każdym z nich siedem czakramów, a to oznacza ciagłe wzrastanie świadomości, jest też fantastyczną zabawą. 

DLA mnie to ŚWIĘTY GRAL – cudowna podróż poznawania istnienia poprzez siebie. To tylko mały skrót, ale dający pewne zrozumienie.

14 STYCZNIA /a

Kochani są nowe propozycje warsztatów na skypie. Niebawem informacją o warsztatach majowych i wczasach duchowych w lipcu


STYCZEŃ 2017  

8 stycznia –  Poznać i zrozumieć Boga – skyp 

http://www.epokaserca.pl/instytut/warsztaty-i-wczasy/warsztaty/148-poznac-i-zrozumiec-boga

28 stycznia –  Odrzucenie, zdrada, lęk przed samotnością , zazdrość, zależność od drugiej osoby, karmiczne związki -skyp 

http://www.epokaserca.pl/instytut/warsztaty-i-wczasy/warsztaty/149-uzdrowic-partnerstwo-w-sobie-3

29 stycznia – Pieniądze, praca zawodowa -skyp

http://www.epokaserca.pl/instytut/warsztaty-i-wczasy/warsztaty/150-poznac-i-zrozumiec-boga-2

 LUTY 2017 

12 lutego – Rodzice, dzieci, karma, relacje – skyp

http://www.epokaserca.pl/instytut/warsztaty-i-wczasy/warsztaty/151-poznac-i-zrozumiec-boga-3