TRANSFORMACJI, TRANSMUTACJI

Do poczytania

 

PRZYKŁAD  PROCESU  REGRESYJNEGO

Wchodzimy w nowy świat, zmienia się wiele w nas i na zewnątrz. Chcemy żyć już w miłości i wolności, jednak choć często bardzo się staramy, stare wzorce nie pozwalają nam tego osiągnąć.

Bardzo pomocne są wówczas procesy regresyjne, które ukazują nam przyczyny silnie zakorzenionych wzorców z przeszłości.

Mamy nie wracać do przeszłości, to prawda, ale dotyczy to świadomych myśli, naszego obecnego życia. Mamy nie wracać do żalów, trosk, nieszczęść, cierpiętnictwa, lęków, niemocy i wszystkiego tego, co zaniża wibracje ciała emocjonalnego i mentalnego. Takie powroty to ciągłe zniewalanie siebie w więzieniu tego, co nie powinno już istnieć, ponieważ TERAZ  jest już inne życie.

Zaglądanie w przeszłość inkarnacyjną jest czymś innym niż oglądanie się za siebie, jest szansą posprzątania tego, co niewidzialne, a co działa często bardzo destrukcyjnie na nas i tworzy naszą obecną chwilę.

Wszystkie doświadczenia życia obecnego, czy każdego przeszłego, służyły naszemu wzrostowi, ewolucji świadomości. Jeśli przeszliśmy jakieś doświadczenie, a nie zostały wyciągnięte wnioski, które podniosły nas w świadomości istnienia, utknęły w naszych ciałach jak zadra i dziś ukazują się nam jako chaos myślowy, cierpiętnictwo, mgła, poprzez które nie widzimy realności życia i siebie jako duchowej wolnej istoty, a to nie pozwala nam żyć w szczęściu i miłości.

Zgłosiła się do mnie kobieta, próbowała pracować duchowo, żyć  szczęśliwie, lecz ciągły lęk nie pozwalał. Bała się o bliskich, bała śmierci, cierpienia. Było to silne i pomimo pracy nad sobą wciąż wpływało na życie.

Zrobiłyśmy proces regresyjny.

Zawsze robimy takie procesy w obecności Energii Chrystusowej, naszych Przewodników i Aniołów.

Pierwsze z pokazanych nam wcieleń.

Kobieta, młoda, mąż sprowadził ją do swojej wioski z daleka. Kobieta jest w ciąży, mężczyzna idzie na wojnę, tam ginie. Kobieta traci ciążę. Wiejska ludność nie jest dobrze nastawiona do kobiety, która jest dla nich obca, mają żal do mężczyzny, że nie wziął za żonę, jakiejś tubylczej dziewczyny. Gdy kobieta poroniła, wieś oskarża ją o celowe pozbycie się dziecka / łatwiej jej będzie żyć samej po śmierci męża/. Ponieważ ciąża była zaawansowana,  podejrzewają kobietę o spółkę z diabłem. Jest to czas palenia czarownic na stosie. Kobieta zostaje poddana torturom, szatan i zabicie dziecka to poważne zbrodnie. Tortury są bardzo okrutne, widzimy to dokładnie / nie będę tego tutaj opisywała/.  Kobieta umiera w okropnych męczarniach podczas tortur.

To życie jest jakby najbliżej, /pod skórą/ jej dzisiejszego życia.

W kobiecie zapisuje się, że przyczyną jej tragedii jest śmierć męża i dziecka, dlatego podświadomie wciąż obawia się tego w obecnym życiu. Gdyby to nastąpiło, konsekwencją byłoby jej cierpienie /tortury/ i śmierć. Oczywiście nie pamiętała niczego wcześniejszego, jednak pamięć komórkowa robił swoje.

Znalazłyśmy wyjaśnienie i uzdrowiłyśmy całą sytuację. Czy to jednak koniec? Jaka była przyczyna tak trudnego i wydaje się, niesprawiedliwego życia.

Poprosiłam o wyjaśnienie i otrzymałyśmy obraz wcześniejszego wcielenia.

Kobieta jest kochanką jakiegoś króla, ma duże wpływy na dworze. Jest zimna, wyrachowana, bawi się świetnie tworząc intrygi i manipulując. Czasami ktoś traci życie, czasami bliskich lub majątek, lecz to zupełnie nie obchodzi kobiety, ją interesuje tylko władza.

Inne wcielenie.

Też blisko dworu, mężczyzna, urzędnik. Jest skryty, pełen lęku, ma jakąś tajemnicę, też intryguje, daje mu to satysfakcję. Choć ma rodzinę, większość czasu spędza w pracy, na dworze władcy. Boi się innych, zamknięty, bez radości, jakby obawiał się nawet o życie.

Wraz z obrazami wcieleń idziemy coraz dalej w przeszłość.

Inne wcielenie.

Mężczyzna, zajmuje się finansami, bankier, lichwiarz. Lubi władzę, pieniądze. Pożycza i egzekwuje, bezwzględny, robi świadomie różne zabiegi, aby doprowadzić ludzi do upadku finansowego, głodu, czasami śmierci,  cieszy go to. Czuje władzę i gromadzi, wciąż gromadzi fortunę.

Wie, że zrobił wiele złego, dlatego w następnym wcieleniu/ urzędnik na dworze władcy/ ma w sobie dużo lęku przed ludźmi, nikomu nie wierzy.

Wcześniejsze wcielenie, tu znalazłyśmy przyczynę.

Na statek napadają piraci. Wśród pasażerów znajduje się mężczyzna, wysoki urzędnik państwowy, zmierzający wraz z żona i małym 2-3 letnim synkiem  do innego zamorskiego państwa na placówkę. To prawy, dobry, mądry, wrażliwy i wykształcony człowiek, jego żona też jest wrażliwą, dobrą osobą. Jak i reszta pasażerów zostają zamordowani, jednak ich synek przeżył. Gdy minął szał walki, zauważono  dziecko, nikt nie miał odwagi z zimną krwią zabić dziecka, zabrano go więc do pirackiej wioski, tam przysposobiono. Był inny, inteligentny,  bystry, szybko uczył się, dał się lubić. W wieku ok.17 lat jeden z mieszkańców wsi w stanie upojenia alkoholowego zdradził chłopcu tajemnicę jego życia, skrywaną dotąd skrzętnie.

Chłopiec miał już mądrość, wziął  co mu przekazano, lecz nie zareagował. Teraz zrozumiał dlaczego był tak inny od tych prostych, bardzo prymitywnych ludzi. Cóż miał zrobić, dokąd iść? W jego sercu pojawiła się nienawiść, ale  było też przywiązanie, nie znał bowiem nic innego niż ludzie wokół. Nie miał szans odejść, mieszkali na małej wyspie. Postanowił zostać ich wodzem, tylko tak mógł wyrwać się z niedoli, w której się znalazł. Życie sprzyjało, z czasem został przywódcą piratów. Był surowy, jakby chciał odpłacić im za śmierć swoich rodziców. To była obmyślana przez niego zemsta. Nie mógł odejść, bo nie znał innego życia. Nadał sobie imię Diabeł, chciał, aby bano się go, był bezlitosny dla innych pirackich grup, mordował z zimną krwią jakby wymierzając sprawiedliwość za ich czyny na bezbronnych. Choć napadał ze swoimi na różnych ludzi, nie mordował ich, jego złość, nienawiść i okrucieństwo skierowane było tylko na piratów.

Po swoich rodzicach miał wrażliwe serce, jednak musiał je zamknąć, komu bowiem miał okazywać miłość? Tym, którzy zgładzili jego bliskich?  I żył, groźny herszt piratów ze złotym sercem pełnym bólu i cierpienia. Był odważny, nie bał się śmierci, byłaby dla niego przecież wybawieniem.  Jak trudne musiało być to życie?

To wcielenie uzdrowiłyśmy poprzez spotkanie z ówczesnymi rodzicami. Wymiana miłości i przekazanie sensu tamtych doświadczeń uzdrowiły moją klientkę.

Ostatnie pokazane wcielenie – ból samotności, konieczność zamknięcia serca na obcych, potrzeba zemsty, walka, ogromny konflikt wewnętrzny, skrytość, stworzyła życie lichwiarza, który niszczył ludzi, doprowadzając ich do nędzy. Kiedy był urzędnikiem na dworze, nadal skryty, zamknięty, podejrzewający spiski, obawiał się podświadomie kary za poprzednie wcielenia.

Gdy urodził się jako kobieta – kochanka króla, nie mógł wiele zdziałać /to było w gestii mężczyzn/ zrobił więc to, co mógł jako kobieta – intrygi. Negatywne doświadczenia wcześniejszych wcieleń nie spowodowały analizy duchowej życia, nie dały transformacji, dlatego pojawiło się wcielenie, gdy zebrał cały ból zadawany innym – kobieta w ciąży, tortury, śmierć. Sam wielokrotnie zadawał to innym, był/ była bezpośrednim lub pośrednim sprawcą cierpienia wielu ludzi, musiał doświadczyć drugiej strony poznania, aby dziś być dobrą kobietą, szukającą duchowej świadomości.

Czy moja klientka była złem?  Nie. Była jak ślepiec lub dziecko  w pielusze/ w swej duchowej świadomości/, nieświadoma czym jest miłość, czym życie, nie potrafiła wówczas otworzyć serca / nikt jej tego nie nauczył/. Wcielenia, żadne z nich nie było karą za cokolwiek, lecz szansą  na zastanowienie się  CZEGO MAM SIĘ NAUCZYĆ, CO ZROZMUMIEĆ.

Wiele wcieleń krążyliśmy wokół podobnych spraw, aby dziś otrzymać DAR – całkowite posprzątanie przeszłości, naukę miłości – otworzenia serca, aby już nigdy nie tworzyć doświadczeń bólu, lęku, cierpienia, ale ŻYĆ w pełni radości, szczęścia, miłości w ŁASCE, w boskiej świadomości swego dziedzictwa – wieczności.

 

 

 

 

 

Jeśli chcesz, aby nastąpił pokój, musisz wiedzieć, że najpierw przyjdzie spłacić karmę. Oznacza to naukę empatii, stanięcie w roli, której nie rozumiałeś. Jeśli byłeś agresorem, przyjdzie byś ofiarą. Jeśli porzucałeś, przyjdzie być porzuconym. Jeśli oceniałeś, będziesz oceniony. Jeśli byłeś najeźdźcą będziesz ofiarą najazdu..

Jeśli byłeś bezwzględny, okrutny – ktoś inny tak cię potraktuje. Itd……

Dotyczy to nie tylko pojedynczych osób, lecz również całych narodów.

Nie jest to zemsta Boga, czy działanie szatana, ani złych ludzi.

TO NAUKA EMPATII. Gdy czynimy innym, często robimy to bez zrozumienia i odczuwania…..

Gwałciciel nie zastanawia się co czuje ofiara.

Złodziej nie myśli o tym, czy okradany ciężko pracował na swoje dobra, rzadzący chętnie biorą nie swoje, nie biorąc pod uwagę, że ktoś pracuje i stara się, aby zarobić na życie swojej rodziny.

Co czynisz na szkodę innych WRÓCI.

Znajdzie się ktoś, kto przyniesie tę lekcję. Obecne wcielenie to czas globalnych SPŁAT i NAUKI.

Państwa, które podbijały inne narody, czyniły sobie kolonie, a z ludzi niewolników , doświadczają najazdów obcych, którzy pasożytują na nich.

Och, wszedzie tego teraz pełno. To samo dotyczy związków….i wszelkich zależności.

Można to uzdrowić wcześniej, poprzez poznanie swych obciążeń, lekcji , które nie zostały nauczone. Można wyprzedzić czas. Nie czekać na doświadczenie. Można poznać swoje braki i zmienić zapis w polu świadomości i emocji lub doczekać się doświadczenia.

Patrząc na świat warto – złapać dystans i zrozumieć trwające wciąż lekcje karmiczne…. Można ten amok ciągłego powtarzania klas przerwać. Można. Trzeby by jednak ZROZUMIEĆ jak działa rzeczywistość tej gry. To proste. Wystarczy wyjść POZA tę grę i wszystko staje się proste.

Cokolwiek wysyłasz wraca, abyś nauczył się wysyłać to co tworzy , a nie to co niszczy.

Wysyłasz to co niszczy, gdyż NIE POZNAŁEŚ SIEBIE. To nie zło, lecz niewiedza.

Jeśli jesteś w niewiedzy bierzesz udział w grach dualności, raz kat, raz ofiara, i znów kat i znów ofiara i tak bez końca, aż wyjdziesz z poziomu win swoich i obwiniania innych, dzięki zrozumieniu przyczyny odgrywania ról.

Zobaczmy wokół, co dzieje się na świecie.

Ludzie wciąż w emocjach i podziałach na dobrych i złych. RAJ nie nastanie. NIE. ON JEST WEWNĄTRZ NAS.

Dopóki nie zostanie przez nas rozpoznany , nie objawi się i na zewnątrz. Można przerwać ten taniec wariatów, jeśli zrozumie się ISTOTĘ ŻYCIA, objawi prawdziwą wolność DUCHA, zdejmie listek figowy, stanie się nagim swoim światłem.

 

 

 

 

Być Bogiem, zrozumieć boskość.
Jakie to proste. Stać się świadomym Źródła swej ISTOTY i każdego zasiewu, prawdy, którą stwarzamy.
Jak tego dokonać?
To proste. Stać się poznanym i odczuwającym.
Jak to przejść?
To proste. Zacząć od swej światłości, a dalej minerał, roślina, zwierzę, człowiek. Ta tajemnica zawarta jest obrazie rozwijającego się płodu.
A gdy staniesz się człowiekiem – przejść czas dualności, przeciwieństw, wszystko poznać od środka….Tak, tak, nie przeczytać , lecz stać się….poznać sobą, w doświadczeniu…..
Hm…..gdzie więc jest zło? czy też dobro?
Nie ma. Jakie to proste .Jest tylko stawanie się Bogiem, który ma w swym poznaniu i odczuwaniu wszelkie aspekty tej czasoprzestrzeni.
Że inni źli? Nie, inni zwyczajnie poznają swoje tematy…..STAJĄ SIĘ powoli zrozumieniem i poznaniem, gdyż STAĆ się można tylko od środka, przeżyć, doświadczyć, zasmakować…..
Że ważne tylko JAM JEST…..hm…..lecz cóż to znaczy….? Czy Ty odrębny od siebie w całości ? Nie.
JAM JEST to Istnienie….całość…..objawiona we wszystkim.
Jeśli więc mówisz JAM JEST, mówisz o poznanym ŹRÓDLE
Czy słyszysz drżenie światłości w pochmurny dzień, śpiew strun kobiety na straganie, gdy boskość wznosi się obdarowaniem Ciebie.
Czy słyszysz smak owocu, symfonię istnienia, deliktane, kruche, perliste drżenie wody, muzykę przechodzącego człowieka, ukryte w tekście książki przesłania, niewidzialne, choć objawiające się słowami i wielopostaciowość człowieka, sumę jego wcieleń, ich taniec, opowiadający historię jego dróg?
Wszystko tańczy, śpiewa, drży, to Bóg wszędzie i wszystkim, objawiony, choć nierozpoznany….. widzialny i niewidzialny.
Czeka ON aż człowiek pojmie tajemnicę życia….aż pozna SIEBIE, ŹRÓDŁO stwarzania ŻYCIA.