KALENDARZ MAJÓW

 

Znajdujemy się u progu Nowej Ery, ery, która doprowadzi nas do fundamentów starej cywilizacji, dopasowanej do obecnego czasu, ponieważ teraźniejszość zawsze jest lepsza od przeszłości. Dlaczego? Ponieważ teraźniejszość włącza przeszłość i transcenduje ją w NOWE. Ale musimy uczyć się od naszych przodków harmonii, respektu wobec zasad życia.

 

CZAS I TECHNOSFERA, rok wyd. 2005

WPROWADZENIE

Dla Majów punktem wyjścia do obserwacji wydarzeń w czasie były narodziny planety Wenus i cykl 104 000 lat, równy czterem 26000-letnim Wielkim Cyklom. Domknie się on w 2012 r.
Każdy cykl, epoka czy świat, niósł ze sobą określony program ewolucyjny, który postępował niezależnie od linearnego upływu czasu. Na koniec każdego cyklu następowało coś w rodzaju wyładowania nieodczytanych informacji ewolucyjnych, które my nazwalibyśmy historią (zob. Czas i przeznaczenie, PULSAR 2002).

Abyśmy nie pogubili się w czasie i zadaniach, wyjaśniam, że zgodnie z prawem ewolucji ostatnie 26 lat każdego wielkiego cyklu przeznacza się na generalne porządkowanie sceny historycznej. Tak więc okres od 1987/88 do 2012/13 (fraktalne 26), reprezentuje dzieje ludzkości na przestrzeni 26 000 lat. W ciągu roku porządkujemy więc jedno tysiąclecie. To tłumaczy powszechne poczucie, że czas biegnie coraz szybciej. Pamiętajmy, że historia powtarza się cyklicznie i melduje dopóty, dopóki nie odczytamy informacji, które niesie program czasu. Wtedy dopiero sprawa zostaje załatwiona i tym samym zaliczony określony etap.

Zwrot czasu, określany mianem Konwergencji Harmonicznej, czyli harmonicznej zbieżności, nastąpił o świcie 16/17 sierpnia 1987 r. W tym dniu definitywnie zakończył się czas prób i eksperymentów, zostały zamknięte wszystkie depozyty karmiczne. Odtąd, cofając się, zaczęliśmy naprawiać to, co wypaczyliśmy na przestrzeni ostatnich 5200 lat naszej historii. Początkowo nikt tego nie dostrzegał, ale często dziwiliśmy się, że od pewnego czasu wydarzenia spadają na nas jak grom z jasnego nieba. Tak musiało być. Chcąc coś naprawić, musimy najpierw odkryć, co się zepsuło.

26-letni okres oczyszczania podzielony został na dwa 13-letnie etapy. Skoncentrujmy się jednak na tym drugim, w którym obecnie się znajdujemy. Obejmuje on lata od 2000/2001 (Rok Galaktycznego Wichru) do 2012/13 (Rok Rezonansowego Wichru). (Uwaga: według rachuby majańskiej nowy rok przypada na 26 lipca.) Znawcy kalendarza Majów wiedzą, że wszystkie procesy ewolucyjne postępują w rytmie TRZYNASTKI, ponieważ 13 jest symbolem ruchu, czynnikiem porządkującym czas, siłą harmonizującą bieg wydarzeń. Efekt 13 objawia się w trzech fazach. Faza 1 ? to faza wgrywania tematyki, faza 2 ? faza działania, faza 3 ? faza podsumowań.

Faza 1 ? FAZA WGRYWANIA TEMATYKI, lata 2000/1 ? 2003/4. Powiązanie fraktalne z okresem historycznym od IX 1756 do VI 1835, w Polsce: program reform ustrojowych, m.in. zniesienia liberum veto (1763); pierwszy rozbiór Polski (1772); powstanie Komisji Edukacji Narodowej (1773); drugi rozbiór Polski (1793); trzeci rozbiór Polski (1795).

Rok 2000/1 (Wicher 8), cel: wgranie programu uzdrowienia, praca od podstaw, zaczynając od porządkowania potencjałów zwierzęcych. Wydarzenia: proces Milosevića, pryszczyca bydła na zachodzie Europy; G. W. Bush został prezydentem ? sfałszowane wybory (?).
Rok 2001/2 (Ziarno 9), tzw. święty rok, cel: wszystko musi wyjść na powierzchnię. Wydarzenia: atak na WTC 11 września 2001 r.
2002/3 (Księżyc 10)>/i>, cel: szukanie pomocnych narzędzi, poruszenie, wyzwolenie bodźców. Wydarzenia: pierwszy przypadek BSE w Polsce; afera w łódzkim pogotowiu; afera Rywina; zamach terrorystyczny na teatr w Moskwie; demonstracje przeciwko wojnie z Irakiem; atak na Irak.
2003/4 (Mag 11), cel: ustalenie strategii; wszystko, co się wydarzyło w tym roku, należy przyjąć bez lęku, ponieważ tu domknęła się tylko faza wgrywania tematyki i nie mieliśmy na to wpływu. Wydarzenia: wejście Polski do Unii Europejskiej (czwarty rozbiór ekonomiczny?); Polacy obejmują dowództwo w Camp Babilon; wypadek helikoptera z premierem L. Millerem i A. Jakubowską na pokładzie (STOP! Nie tędy droga?); tajemniczy wirus na statku ?Aurora?; schwytanie Saddama Husseina.

Faza 2 (obecnie) ? FAZA CZYNNEGO DZIAŁANIA, lata 2004/5 ? 2008/9. Powiązanie fraktalne z okresem historycznym od VII 1835 do I 1934, w Polsce: uruchomienie pierwszej rafinerii (1856) (por. ze sprawą Orlenu); pierwsza fala migracji do Stanów Zjednoczonych (1872); I wojna światowa (1914); powstanie niepodległej Polski (1918). Cel: siły entropii doprowadzą do licznych implozji. Implozją jest to, co na zewnątrz zaznacza się w sposób dramatyczny lub przypomina rozpadanie się domku z kart. Tu dojdzie do kumulacji, przesilenia, a następnie reakcji łańcuchowej i wielkiego wybuchu, np. bogaci staną się jeszcze bogatsi aż do osiągnięcia masy krytycznej i załamania się pod ciężarem własnego bogactwa.

Pamiętajmy, że każdy ?stwórca? sam powinien naprawić lub zniszczyć swoje dzieło (np. sprawa Leszka Millera, Aleksandry Jakubowskiej, księdza Jankowskiego, księdza Rydzyka). Abyśmy mogli uniknąć katastrofy życiowej, TERAZ dochodzi do gwałtownej eliminacji światów iluzji z pomocą siły oświecenia. Jest to niezbędnym warunkiem do zmiany świadomości zbiorowej. Kolejne lata, zwłaszcza rok 2005/6 (Ziarno 13), będą obfitować w niemniej interesujące wydarzenia, ponieważ w tym przedziale czasu zakończy się proces przestawiania naszej świadomości na wyższe pasma wibracji, czyli dokona się ostateczny podział duchów. Nikt i nic nie oprze się mocy TRZYNASTKI!

Fazę drugą 13-letniego etapu otworzył Rok Krystalicznego Wichru, kin 259 (26 VII 2004). Był to niezwykle znaczący rok w skali ewolucji, albowiem wniósł na scenę powiew odnowy, siłę transformacji, uzdrowienia stosunków międzyludzkich, zainicjował wielkie porządki i potężne przemiany w sferze świadomości indywidualnej i zbiorowej, jak również drugą aktywację Proroctwa TELEKTONON (otwarcie Siedmiu Pieczęci). W tym dniu, w sferze mentalnej, planeta Ziemia powróciła do swojego naturalnego kodu >13:20<, wibracji Boskiej Pramatki, wynoszącej nas na orbitę spirali. W tym dniu pożegnaliśmy kod babiloński >12:60< ? energię męskiej hegemonii, która wraz z 12-miesięcznym kalendarzem gregoriańskim uwięziła nas na orbicie koła, nie pozwalając wznieść się wyżej. Żądza władzy, chciwość, ?czas to pieniądz?, schemat pan/niewolnik to owoce Babilonu. Teraz ziarno oddziela się od plewy. Weszliśmy w nowy etap, tzw. fazę działań, fazę kolejnego otwarcia siedmiu zablokowanych świadomości. Nastał czas wielkiego sprzątania, wygaszania ognisk zapalnych.

Wyjaśniam, że pierwsza aktywacja Proroctwa TELEKTONON nastąpiła w latach 1993/1994?1999/2000 (zob. Kompendium, s. 72, PULSAR 2002). Faza druga dokona się w latach 2004/5?2010/11. Po raz trzeci impuls, inicjujący otwarcie, powróci na przestrzeni siedmiu księżyców (nazwa 28-dniowych miesięcy w kalendarzu Majów) w okresie od 30 V maja 2011/2012 (Rok Rytmicznego Maga) do 12 grudnia 2012/13 (Rok Rezonansowego Wichru). Dalej pojawi się szósty księżyc (13 XII 2012 ? 9 I 2013). W tym przedziale mieści się 21 grudnia 2012, czyli koniec long count, Długiej Rachuby Majów. Kolejne siedem księżyców będzie powoli domykać Rok Rezonansowego Wichru. 25 lipca 2013, Zielony Dzień lub Dzień Poza Czasem, będzie nie tylko punktem przejściowym do następnego roku, Roku Galaktycznego Ziarna, ale jednocześnie dniem wyrównania biegu Kalendarza Trzynastu Księżyców. Następnym kalendarzem będzie Kalendarz Czternastu Księżyców, w którym jeden księżyc będzie liczył 26 dni. Jak widać, koniec świata nie jest nam pisany. Gwiazdy mają dalsze plany wobec nas, ludzi, ale to już w następnym wielkim cyklu, do którego przejdą tylko świadomi.

Dla nas ważne jest, abyśmy ? bez względu na to, co się będzie działo ? nie ulegli psychozie strachu, nie stracili pogody ducha, nie popadli w dekadentyzm. Jeśli przyjmiemy postawę obserwatora, nie pozwolimy wmanewrować się w cudze pola karmiczne, zachowamy zimną krew, zaczniemy kochać naszych bliźnich świadomie, a nie za coś ? to znajdując się nawet w samym centrum wydarzeń, będziemy stać niejako ponad nimi. Wszystko to, co się rozegrało w roku 2004/5, było niezbędne. Fala tsunami w Azji też była nieprzypadkowa i potrzebna. Przysłowiowy ?raj na ziemi? ? tylko na zewnątrz! ? został skonfrontowany z duchem CZASU. A od wewnątrz? Pranie brudnych pieniędzy, nierząd nieletnich, narkotyki… Z drugiej strony, świat dostał szansę włączenia się do pomocy poszkodowanym. Odzew był ogromny: potrafimy współczuć! Niewzruszona okazała się tylko biurokracja: pobieranie podatku VAT od wysłanych sms-ów, utrudnianie akcji humanitarnej w krajach dotkniętych katastrofą, opieszałość miejscowych urzędów. Najważniejsze jednak, że problematyka ujrzała światło dnia i w ten sposób zyskała szansę uzdrowienia.

W Polsce wydarzenia roku 2004/5 zdominowała lawina afer (sprawa ks. H. Jankowskiego; fundacji J. Kwaśniewskiej, refundacji leków, Orlenu, Radia Maryja), ale też próby ich wyjaśniania (komisje sejmowe, wnioski o samorozwiązanie Sejmu, ujawnienie listy Wildsteina ? w 13 lat po opublikowaniu listy Maciarewicza!). Co jeszcze cisnęło się do uzdrowienia? Afera pornograficzna w seminarium duchownym w Austrii; nierozwiązany konflikt czeczeński (atak terrorystyczny na szkołę w Biesłanie); awaria samolotu rządowego z premierem M. Belką w Chinach (kolejny znak sił Czasu!); film Animals: rozpoczęcie procesu w sprawie znęcania się nad zwierzętami w rzeźniach pomorskich (por. fazę 1); druga kadencja G. W. Busha (zamierzony efekt sił implozji ? druga aktywacja); wybory w Iraku (powiew odnowy.

Faza 3 ? FAZA PODSUMOWAŃ, lata 2009/10 ? 2012/13
Powiązanie fraktalne z okresem historycznym od II 1934 do XII 2012, wydarzenia: II wojna światowa itd.
Jest to najważniejsza faza przed wielkim finałem. W grę wchodzą dwa skrajne rozwiązania: albo droga pokoju, albo widmo zagłady. W roku 2009/10 (Ziarno 4) poznamy pierwsze wyniki naszych starań. Rok 2009/10 to lata fraktalne 1933?52. Dopiero tutaj możemy ostatecznie oczyścić pola karmiczne II wojny światowej albo doprowadzić do rozpętania trzeciej ? terrorystycznej, której iskra tli się od 2001 r. Nie trzeba bomb, wystarczy jedna bakteria, by zdziesiątkować ludzkość na świecie.

Pamiętajmy, że nic nie jest z góry przesądzone. Nasz los znajduje się w naszych rękach. Idąc za promieniem odnowy w każdej chwili i w każdym miejscu możemy włączyć się w eteryczną siatkę na rzecz oczyszczania pola świadomości zbiorowej. Wszyscy razem ? jako społeczność ziemska ? jesteśmy włączeni w rytm kalendarza planetarnego. Także tu mamy do wypełnienia ściśle określone zadania. Tak więc nie sami politycy, ale wszyscy razem ponosimy zbiorową odpowiedzialność za los planety. Na zbiorowy efekt składa się praca każdej jednostki. Chcąc uzdrowić coś w skali makrokosmicznej, trzeba zacząć od skali mikrokosmicznej. Porządki zawsze zaczynamy od siebie. Jeśli w ciągu jednego dnia będziemy kontrolować nasze myśli i słowa kierowane pod adresem kogoś, kogo nie darzymy sympatią, ocean negatywnych myśli zubożeje o kilka kropli. Jeśli zaczniemy robić to codziennie, po roku osuszymy jezioro negatywnej energii. Ci, którzy znają cykl ?JA jestem innym Ty? i ?Śladem Mistrzów Czasu?, wiedzą, o czym piszę. Ci, którzy go nie znają, a chcą wiedzieć więcej, wiedzą już, gdzie szukać klucza do PRAWDY. Dziś, za sprawą Jana Pawła II, przekonaliśmy się, że nie wszystko jeszcze stracone. Udowodniliśmy, że potrafimy czuć i zjednoczyć się w duchu miłości i pokoju.

ROK 2012: WIELKIE NIEZROZUMIENIE WIEDZY KOSMOLOGICZNEJ MAJÓW

Fakt, że żyjemy w czasach wielkiej transformacji, nie jest dziś żadną nowością. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę, co właściwie kryje się za tym stwierdzeniem. Wiele osób, powołując się na kosmologię Majów dla rozgłosu albo nie rozumiejąc tejże kosmologii, rozpowszechnia mylne, siejące strach informacje o zbliżającym się końcu świata. Przykładem może być książka Patryka Geryla Proroctwo Oriona na rok 2012. Autor, powołując się na wiedzę astronomiczną i proroctwa Majów oraz zasłaniając się zawiłymi wyliczeniami, istnym labiryntem liczb, próbuje udowodnić czytelnikom, że koniec świata jest nieuchronny. Argumentem przemawiającym są tutaj ?złowieszcze? konstelacje gwiazd w 2012 r., zwłaszcza położenie Oriona ? identyczne jak w czasach ostatniego kataklizmu sprzed 12 000 lat. Według P. Geryla jedyną alternatywą byłoby dotarcie do Komory Królewskiej w Wielkiej Piramidzie w Gizie, odnalezienie egipskiego planu ratunku, pospieszne zbudowanie łodzi ratunkowych i spakowanie na nie 6 miliardów ludzi. To dopiero byłaby migracja ludów. Tylko kiedy należałoby ją rozpocząć, żeby zdążyć? No cóż, Patryk Geryl ma prawo do takiego punktu widzenia. Zanim ulegniesz psychozie końca świata i fatalistycznym wizjom współczesnych trenerów strachu, spójrz na problematykę naszych czasów oczami twórców kalendarza.

Wszystkie wielkie cykle, trwające ok. 26 000 lat, Majowie nazywali światami, stąd koniec świata oznaczał jedynie koniec cyklu ewolucyjnego. Dla porównania Aztekowie nazywali je słońcami. Tak więc koniec słońca nie zwiastował wypalenia się naszej gwiazdy i totalnej zagłady życia, ale koniec cyklu. Stąd wynika największe nieporozumienie i tak wiele spekulacji wokół tajemniczego roku 2012. Natomiast specyficzne położenie Oriona w 2012 r. to wskazówka ? znak czasu ? próbujący zwrócić nam na coś uwagę. W świetle wiedzy Majów:
Orion symbolizuje ciało fizyczne,
Plejady ? ciało emocjonalne,
Syriusz ? ciało mentalne,
Arktur ? ciało duchowe.
Zgodnie z tym identyczne położenie Oriona w dniach ostatniego kataklizmu i w 2012 r. przestrzega nas, że to właśnie człowiek swoim działaniem może doprowadzić do zagłady życia na Ziemi. Zagrożeniem nie jest Orion, ale CZŁOWIEK. Chcąc ocalić planetę, nie trzeba budować żadnych łodzi ? to przecież nonsens. Wystarczy zmienić świadomość, zaprzestać gonitwy za dobrami materialnymi, odejść od żądzy władzy, zadawalania zmysłów, gospodarki rabunkowej, brutalności wobec zwierząt i … sztucznego kalendarza gregoriańskiego. Tylko tak przejdziemy do piątego świata. Pamiętajmy też, że naprawa warunków naturalnych nie dokona się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ta problematyka będzie zaprzątała głowy jeszcze kilku pokoleniom po nas, tylko że już w kolejnym Wielkim Cyklu. Orion ostrzega ludzi: Opamiętajcie się! Jeszcze nie jest za późno!

Jeśli chodzi o sugerowane przez Patryka Geryla przebiegunowania kuli ziemskiej, zdarzały się one w historii ziemskiej ewolucji w latach wykazujących tzw. ciągi liczbowe, ale nie zawsze. Wszystko zależało od poziomu świadomości. Zgodnie z tą zasadą, rok 2012 nie wykazuje ciągu liczbowego, lecz dopiero rok 2018. Zauważ, że już nie raz byliśmy straszeni końcem świata. Wcześniej miał to być rok 1999, potem 2000, teraz 2012, a już za chwilę będzie to rok 2018. Starzy trenerzy strachu nie spoczną. Zrobią wszystko, by utrzymać swoją pozycję, zaszczepić wibrację strachu i karmić się naszą energią. Zastanówmy się zatem, czy chcemy być ich pożywką.

CZY PRZEPOWIEDNIE MUSZĄ SIĘ SPEŁNIĆ?

Każdy z nas ma w życiu taki moment, kiedy dostaje od losu szansę otarcia się o coś własnego na pozór teraźniejszego, a jednak powiązanego z przeszłością. Każda aktualna sytuacja wiąże nas ze ściśle określonym punktem orbity czasu ? specyficznym polem informacji.
W kwantum czasu istnieje nieskończenie wiele pól informacji, którymi rządzi prawo cykliczności. I tak, każdy odcinek linearnie postrzeganego czasu ma własne pole informacji, z którym wcześniej czy później musimy wejść w rezonans. Pola te będą meldować się cyklicznie i tak długo, aż zapisana w nich informacja zostanie odebrana. Codziennie kąpiemy się w morzu informacji, ale najczęściej nie jesteśmy tego świadomi. W świetle Prawa Czasu informacje wysyłane do nas ze źródła nie mają możliwości powrotu. Każda z nich musi trafić do świadomości adresata.
Ta tajemnica była dobrze znana starożytnym Majom. Mieli oni najciekawsze spostrzeżenia oraz bezpośredni wgląd w bieg ?rzeki czasu? i w przeciwieństwie do filozofii wedyjskiej przywiązywali ogromną wagę do szczegółów. Chcąc umożliwić potomnym wgląd w pola informacji, sprecyzowali oni przedziały czasowe pomiędzy prehistorią a posthistorią w sposób matematyczny, a klucz zakodowali w Świętym Kalendarzu Tzolkin i Proroctwie Telektonon. W zależności od poziomu świadomości określonej przestrzeni czasowej (epoki ewolucyjnej), w punktach przecięcia pomiędzy epokami dokonuje się specyficzne wyrównanie nieodczytanych informacji. Znając Prawo Czasu, zrozumiemy, dlaczego historia musi nas cyklicznie szokować. (Szczegóły wyjaśnia Faktor Majów, PULSAR 2003.)

Jednak ewolucja nie zna tego, co my określamy historią ? ona po prostu postępuje naprzód (realizuje swój program). Jest to tzw. czas obiektywny. Natomiast czas subiektywny to czas historyczny, związany z jednostką ludzką, grupą, całą ludzkością. Każdy człowiek, choć postrzega siebie fizycznie, porusza się po kontynencie, zwanym polem elektromagnetycznym. Jest to subtelne pole, w którym każda myśl czy też impuls ma natychmiastowy skutek działania. Suma impulsów ? pozornie nieistotnych ? gromadzi się w polu informacji, tworząc rzeczywistość wirtualną. Pola wirtualne mają zdolność materializacji, tzn. mogą stać się historią lub inaczej wydarzeniem. Każde z nich szuka odpowiednich częstotliwości, by się zamanifestować w świecie materii i z reguły tak się staje (cóż, ?uczynnych? pośród nas jest wielu, bardzo wielu!). Wystarczy błaha pozornie myśl, np. zabiję go, by człowiek połączył się z polem informacji wirtualnej, nasyconym świadomością zabijania. Reszta dokonuje się błyskawicznie, tzn. myśl ? przeskok impulsu ? amok ? zabójstwo. Jednak sprawcą nie jest tu sam desperat. Większość z nas ma w tym swój niechlubny udział. W jaki sposób? To proste. Któż z nas choć raz nie pomyślał ?najchętniej bym go (ją) zabił? albo ?ja się zabiję?. Mimo iż w rzeczywistości nie zamierzaliśmy nikogo zabić, ta pozornie niegroźna myśl została zarejestrowana w polu informacji wirtualnej z prędkością bliską światłu. Następnie, łącząc się z podobnymi polami, powiększyła ocean energii zabijania. Potem wystarczyła już tylko silna indywidualność czy wyjątkowo sfrustrowany człowiek, by w sprzyjających warunkach przełamać granice pól astralnych (wirtualnych) i ściągnąć te ?zdjęcia? na Ziemię.

Zapamiętajmy, że rzeczywistość wirtualna nie jest żadnym wymysłem. Codziennie mamy do niej dostęp, np. podczas snu, tylko że o tym nie wiemy. Nasze sny są skarbnicą informacji, także, a może przede wszystkim, te szokujące, z których budzimy się zlani potem, przerażeni, niemi ze strachu. Sny to wentyle redukujące pola napięć. Dzięki nim zostają nam zaoszczędzone przykre przeżycia na jawie, ponieważ pole rozładowane podczas snu, nie objawi się już w rzeczywistości materialnej. Tymczasem my interpretujemy je na opak ? jako zapowiedź nieszczęścia, zły omen, przestrogę. Podświadomie boimy się nadchodzących dni, czegoś wyczekujemy i wcale o tym nie wiedząc, zaczynamy działać przeciwko sobie. Zgodnie z Prawem Czasu przyciągamy do siebie dokładnie to, czego się najbardziej lękamy. Nasza myśl, wibrująca w częstotliwości określonego lęku, łączy nas z polem wirtualnym o tej samej częstotliwości strachu, aż w końcu mamy to, na co czekamy.

Spróbujmy choć raz spojrzeć na nasze sny wolni od strachu, pod kątem przekazu informacji. Szczególnie zalecam to (ale nie tylko!) osobom urodzonym w znaku AKBAL ? Niebieskiej Nocy (mowa snów), MEN ? Niebieskiego Orła (wizje) i IK ? Białego Wiatru (telepatia). Podchodząc do snu jak do informacji, nagle odkryjesz, że zmieniła się forma twojego śnienia, tzn. będziesz obecny we śnie i jednocześnie będziesz obserwował go niejako z boku. Z czasem zaczniesz wpływać na jego pozytywne zakończenie tuż przed przebudzeniem albo w trakcie budzenia się, zanim znikną obrazy. Jest to coś niezwykle fascynującego, co przynosi niesamowitą ulgę, szczególnie w przypadku snów-horrorów, będących w gruncie rzeczy twoim dobrodziejstwem. Fenomen świadomego śnienia dobrze znany był Majom, Nawigatorom Czasu. Dziś za sprawą José Argüellesa wszyscy możemy przeniknąć tę kurtynę.

Ale co to wszystko może mieć wspólnego ze spełnianiem się lub niespełnianiem przepowiedni? Bardzo wiele. Otóż każda wizja ? nawet ta zarejestrowana przez powszechnie uznanego jasnowidza ? to jedynie obraz pochodzący z jednej ze stref prawdopodobieństw, być może tej najbardziej realnej do urzeczywistnienia przy aktualnym poziomie świadomości, tzn. tej dominującej w chwili rejestrowania obrazów przez jasnowidza. Wystarczy, że dzień później doznamy olśnienia (indywidualnie lub grupowo) i zmienimy kierunek marszu, a wtedy ten sam wizjoner?jasnowidz przepowiedziałby zupełnie inną przyszłość. Nie zapominajmy jednak, że niezwykle istotny jest także poziom świadomości samego wizjonera. Prawdziwe wizje zaczynają się od wymiaru piątego i szóstego, Wymiaru Świadomości Chrystusowej i Wymiaru Czystego Światła. Jednak niewiele osób ma do nich dostęp. Większość wizjonerów dociera do Wyższej Płaszczyzny Mentalnej w wymiarze czwartym.

Wciąż słyszymy o katastroficznych wizjach przyszłości, które zamiast nas budzić, potęgują jedynie strach. Zaczynamy w nie wierzyć i zamiast szukać wyjścia, obmyślamy drogę ucieczki. Tylko dokąd? Czy jest w ogóle takie miejsce? Majowie dają nam odpowiedź: Jest i nie musimy nigdzie jechać. To miejsce jest dokładnie tu, gdzie się teraz znajdujesz. Wystarczy, jeśli już teraz ? od tej chwili ? będziesz kontrolować swoje myśli i słowa, zaczniesz przesyłać bezinteresowną miłość i bezinteresowne przebaczenie sobie i swoim lustrzanym odbiciom w ludziach pozornie ci nieżyczliwych (w gruncie rzeczy są to twoje inne TY!), a uchronisz świat przed zagładą. Jesteś podobny do Majów. Od 5000 lat nosisz ich świetlne implanty (zob. Surferzy Zuvuyi, s. 29, PULSAR 2004). Takich jak ty jest wielu, bardzo wielu… miliony… Nigdy nie jest za późno. Nic nie jest z góry przesądzone. O naszych losach nie decydują jedynie ci u władzy, ale wszyscy nowo przebudzeni. Tak stanowi Prawo Czasu, a ono jest niepodważalne. Właśnie to zostało objawione przez TELEKTONON ? ?Głos Ziemi? ? najsłynniejsze proroctwo Majów, Galaktycznych Mistrzów-Wizjonerów.

Natomiast przykład, jak zastosować je w życiu, dał światu Jan Paweł II ? papież, który stał się wątkiem i osnową historii ludzkości, tym, który zmienił bieg dziejów, przetransformował tajemniczą energię Niebieskiej Samoistnej Małpy w Miłość i dokonał największego cudu od czasu Chrystusa ? CUDU zjednoczenia ludzi wszystkich narodowości i religii w duchu miłości i pokoju. Dlatego przyjrzyjmy się mu bliżej, ale najpierw kilka słów o strukturze 13-miesięcznego kalendarza Majów.

KALENDARZ TRZYNASTU KSIĘŻYCÓW

W Kalendarzu Majów rok solarny rozpoczyna się 26 lipca i trwa do 25 lipca następnego roku. Ostatni dzień (25 lipca), nazywany Zielonym Dniem, skupia dorobek roku.
Rok solarny składa się z 13 miesięcy po 28 dni, nazywanych księżycami. Cel i zadania każdego z nich określa pieczęć i ton pierwszego dnia miesiąca. Niezależnie od tego każdy dzień wnosi swoją specyficzną energię.
W dniach z galaktycznymi portalami (P), stanowiącymi tzw. nastawnię, zaznacza się bezpośrednie oddziaływanie Sił Kosmosu, których celem jest naprowadzenie na właściwe tory błędnych programów ewolucji oraz zdeformowanych faz naszego indywidualnego rozwoju. Siła ich oddziaływania może być wyraźnie wyczuwalna na płaszczyźnie ciała fizycznego, np. nadpobudliwość lub ospałość.
Każdy człowiek wpleciony jest w dwa kalendarze jednocześnie: planetarny, w którym ujęta jest cała ludzkość, i osobisty, rozpoczynający swój bieg w dniu urodzin. Szczegółowe informacje znajdziesz w Przewodniku i Kluczu do kalendarza Majów (PULSAR, 2004).

 

KOSMICZNA TELEPATIA I TY?, rok wyd. 2003

NADSZEDŁ CZAS…

Dziś wszyscy znawcy kalendarza Majów doskonale zdają sobie sprawę z tego, że celem naszej ziemskiej podróży jest odnalezienie drogi powrotnej do Źródła ? ale nie tej fizycznej, lecz mentalno-duchowej. Dlatego wciąż szukają, nie ustając w swoich wędrówkach, wciąż prą naprzód. Nawet jeśli zboczą z kursu czy zajdą w ślepy zaułek ? bo i tak może się zdarzyć ? nie załamują rąk, lecz wracają na rozstaje dróg, analizują każde za i przeciw, by już po chwili wyruszyć w dalszą drogę. Ten czas nie jest dla nich stracony. To pojęcie jest im zupełnie obce. Oni nigdy nie tracą czasu, lecz ustawicznie zbierają plony ? owoce swoich doświadczeń. Niczego nie muszą nadrabiać. Odkąd poznali prawa CZASU, żaden dzień, żaden rok nie był jałowy. To, co złożyli w spichlerzu mądrości, będzie ich gwiazdą przewodnią, kompasem w ich spirytualnej podróży przez życie. Wszędzie czują się bezpieczni. Oni zrozumieli, że z mądrości osobistych doświadczeń nikt nie zdoła ich ograbić, bo i po co? Przecież potrafią bezinteresownie dzielić się z innymi tym, co wypracowali w pocie czoła. Wiedzą też, że w drodze do Źródła znajdują się wszyscy, tylko nie wszyscy są tego świadomi.

Tego, KIM jest Źródło, nie trzeba im tłumaczyć. Źródło to nasze boskie JA, które po 26 000 lat rozłąki stęskniło się za nami, pragnie nas, wypatruje przez Chrystusowe okna piątego wymiaru, wysyła nieme impulsy, pieści tęczowymi barwami, otula świetlaną wibracją. Słowa wyroczni delfickiej aj samego siebieś stały się wyjątkowo realne. Znajdujemy się o krok od bram samopoznania. Wszyscy przebudzeni wiedzą, co to znaczy.

dzieciństwa wkładano nam do głów, że nasz świat jest trójwymiarowy. Tymczasem planeta Ziemia od pierwszych dni Stworzenia była czterowymiarowa, a już za kilka lat stanie się pięciowymiarowa. Dziś dla znawców kalendarza Majów Ziemia bez wymiaru czwartego to tak jak ocean bez wody. Wielu z nich odbyło swój pierwszy magiczny lot na fali telepatii. Zanim jednak wyruszą w nowe, nieznane im dotąd obszary, muszą się dobrze przygotować do drogi.

Spirala CZASU

Na spirali CZASU Wielki Cykl Ewolucyjny, 26000-letni cykl oczyszczania, zakończył swój bieg w 1987 roku. Wraz z nim domknęły się wszystkie mniejsze cykle i podcykle, także 5200-letni Cykl Babiloński. Zgodnie z tym, żaden z bogów-stwórców nie wdroży już więcej żadnej wizji, nie wyreżyseruje nowej sztuki, nie dokończy próby, nawet jeśli był o krok od celu. Koniec cyklu to koniec. Od tego nie ma odwołania. Prawa kosmiczne są niepodważalne! O północy opadła kurtyna, wygaszono wszystkie światła na scenie. Teatr ziemski poszedł do kapitalnego remontu ? na 26 lat (fraktal 26 000 lat). Odtąd wszyscy reżyserzy, aktorzy i widzowie przemienili się w służby remontowe. Zapanowało wielkie zamieszanie. Dopiero w 1992 roku sytuacja zaczęła się stabilizować. W 2000 roku przekroczony został półmetek 26-letniego cyklu. Tu Matka Ziemia włączyła się w fazę oczyszczania, zaczynając od porządkowania potencjałów zwierzęcych. BSE, gąbczaste zapalenie mózgu (potocznie choroba wściekłych krów), to jeden z dowodów siły jej oddziaływania, ?zapłata? za brutalność wobec zwierząt, jednak pojmowana nie jako zemsta, lecz zbawienny hamulec. Pamiętajmy, że teraz nie chodzi o szukanie winnych i niewinnych, lecz o uzmysłowienie sobie prawa odpowiedzialności zbiorowej. O tym, że także my, Polacy, nie uciekniemy przed tą odpowiedzialnością, świadczy pierwszy przypadek BSE, zarejestrowany w naszym kraju w maju 2002 roku. Potem mieliśmy bakterie wąglika w Ameryce. W tej chwili pojawiło się kolejne ?widmo? ? SARS. Co z tego wyniknie? Niech lękają się ci nieprzebudzeni, i na pewno nie tylko w Chinach. Cóż, czeka nas jeszcze wiele takich niespodzianek.

Rok Czerwonego Planetarnego Księżyca (2002/2003) wypłukał na powierzchnię wiele kolektywnych osadów z pól karmicznych. Pokazując cierpkie owoce naszych wspólnych starań, uzmysłowił nam, co jako pierwsze pragnie uzdrowienia. Kolejny rok ? Rok Spektralnego Białego Maga (2003/2004) ? jako ?kosmiczne MPO? ? skłaniając nas do kolektywnego sprzątania świata, rozładuje wiele napięć w sferach emocjonalnych, usunie wiele odpadów poprodukcyjnych, przetnie białym skalpelem wiele nabrzmiałych wrzodów. Wielu z nas pojęło już swoją nową rolę w tych niezwykle ciekawych czasach ? czasach wielkiej reorganizacji. Wielu jednak nadal stąpa po omacku, udając, że nic nie widzą i nie słyszą, wielu też ? i nie tylko polityków ? gorączkowo usiłuje ratować swoją zdewaluowaną pozycję, mamiąc wszystkich nieświadomych i naiwnych iluzorycznym złotym cielcem. Siły entropii działają już pełną parą, dlatego wszyscy zauroczeni bogactwem muszą stać się jeszcze bogatsi, aby przekraczając masę krytyczną, runąć pod jego ciężarem.

Przez 26 000 lat naprodukowaliśmy wystarczająco dużo trucizn i nie potrzeba wojen czy katastrof, by zmieść ze sceny całą populację ziemską. Abyśmy nie ulegli psychozie strachu, od razu wyjaśniam, że my, świadomi, nie musimy się niczego obawiać. W tej chwili doświadczamy niezwykłego kuriozum: jesteśmy w dwóch miejscach jednocześnie ? tu i tam. Jedną nogą stoimy w samym środku 26-letniego cyklu oczyszczania, drugą jesteśmy już w piątym świecie. Wytłumaczenie jest proste i logiczne: wiemy, że w wymiarze czwartym CZAS postępuje wertykalnie (tzw. bezczasowość, nie-czas, wieczne TERAZ). Kiedy na spirali programów ewolucji zatoczymy pełen krąg (26 000 lat), całkiem naturalnie przechodzimy do następnej fazy ewolucji (następne 26 000 lat), tylko że na innym poziomie świadomości ? mądrzejsi o doświadczenia poprzedniego cyklu. Pamiętajmy, że ewolucja to zupełnie neutralny proces, nie zatrzymuje się w miejscu, nie zna pojęcia historia, na nic nie czeka, lecz ustawicznie postępuje naprzód (czas obiektywny, zob. Czas i przeznaczenie ? czwarta część cyklu JA jestem innym TY). To, kto przeszedł do następnej fazy ewolucji, jest sprawą niewiadomą. Tę szansę mają wszyscy, jednak nie wszyscy zechcą ją pochwycić. Dharma objawia się przed każdym, ale nie każdy rozumie jej sygnały, a są to coraz częściej sygnały płynące z piątego świata. Dlatego wielu będzie musiało odejść i niewykluczone, że liczba mieszkańców planety zmniejszy się drastycznie już w najbliższych latach. Bać będą się tylko ci, co nie wiedzą!

Natomiast w linearnym pojęciu czasu moment przejścia (zmiana kierunku biegu spinu, zwrot czasów) rejestrujemy jako pewien regres, robimy niejako krok do tyłu, cofamy się, by uporządkować teren, który eksploatowaliśmy przez ostatnie 26 000 lat. Ponieważ na planecie Ziemia przez cały czas obowiązywało prawo wolnej woli i prawo wszystko dozwolone, w ciągu całego cyklu wolno nam było wdrażać różnorodne pomysły bez prawa jakiejkolwiek ingerencji z zewnątrz. Ten etap mamy jednak za sobą. Teraz każdy stwórca musi doświadczyć owoców swojego stworzenia na własnej skórze i albo je uszlachetnić, albo zniwelować mocą aktu bezwarunkowej miłości i bezwarunkowego przebaczenia. Wybór należy do nas. Warto jednak wiedzieć, że wraz z Rokiem Maga na Ziemię zstąpi Najwyższa Praworządność, wtedy to żaden stwórca nie skryje się przed odpowiedzialnością i wszechwidzącym okiem Maga ? nie znajdzie takiego miejsca na świecie.
Znawcy kalendarza Majów, uważnie obserwujący przebieg 13-dniowej fali i osobiste powiązania w sieci pulsarów, mają dogodną możliwość uporządkowania ściśle określonych lat życia, wskazanych przez pulsar lub uszlachetnienia czegoś, co przychodzi z przyszłości, cały czas pozostając obecnym tu i teraz (informacje dharmy). W ten sposób na przestrzeni 13 dni są w stanie dokonać dwóch lub trzech małych skoków kwantowych w świadomości i tym samym zaoszczędzić sobie wielu przykrych przeżyć. Tak na marginesie chciałabym napomknąć, jako że większość z nas nie zdaje sobie z tego sprawy, że praca z pulsarami to nasz pierwszy magiczny lot po ewolucyjnym łuku CZASU. Nie potrzebujemy promów kosmicznych, by wyruszać w przestworza. Katastrofa wahadłowca Columbia w dniu 20 marca 2003 (Biały Łącznik 13) nie była więc przypadkowa (naturalny hamulec sił CZASU).

Na zakończenie chciałabym krótko nawiązać do przepowiedni TELEKTONON ? ?Głosu Ziemi? (szczegóły znajdziesz w Kompendium, trzeciej części z cyklu JA jestem innym TY). Pamiętamy, że w latach 1993 ? 2000 nastąpiła reaktywacja siedmiu zablokowanych pieczęci, czyli siedmiu Galaktycznych Programów, przyporządkowanych do wyższych poziomów świadomości lub inaczej siedmiu utraconych generacji. W roku 1997/98 dokonało się uwolnienie piątej pieczęci, czyli Białego Elektrycznego Zwierciadła, które wniosło Siłę Wyższej Prawdy, demaskującą każde kłamstwo, fałsz i obłudę na świecie. W ciągu kolejnych pięciu lat wszystko zostanie ujawnione, każdy pozna to, co było dotąd zamglone, skrywane jako tabu, każdy uzyska wgląd w swoją przeszłość i przyszłość, nic nie zdoła się ukryć. Afera w łódzkim pogotowiu, ?Rywin-gate?, sprawa arcybiskupa Juliusza Peca, księdza Rydzyka ? to tylko kilka przykładów odsłanianych korupcji i afer. Kiedy zabrzmi Wiodące Ziarno (rok 1997/98), ani pieniądz, ani kapłaństwo nie będzie dłużej panować nad wami. Ziemia zacznie kroczyć w harmonii z praworządnymi. Babilon upadł (WTC, 11.09.2001 Nowy Jork). Przepowiednia Mówiącego Kryształu sprawdzi się w sercach sprawiedliwych. Pełna manifestacja tej energii, czyli czystość i klarowność zamiarów, objawi się w roku 2002/2003. Pokojowe manifestacje na świecie przeciw wojnie z Irakiem są dowodem, że Białe Zwierciadło odniosło zamierzony skutek.

W roku 2003/2004 zamanifestuje się energia szóstej pieczęci, czyli Niebieskiego Samoistnego Wichru z Siłą Samoodnowy, natomiast w roku 2004/2005 energia siódmej pieczęci, czyli Żółtego Wiodącego Słońca z Siłą Świadomości Chrystusowej i zdolnością nieograniczonej komunikacji z naszym Wyższym JA. Sprowadzić Niebo na Ziemię to zjednoczyć się ze swoim Chrystusowym JA w warunkach ziemskich, ale w świecie o wyższych wibracjach. Tu otwiera się wszechpotężne znaczenie telepatii. Jednak warunkiem zgłębienia tej sztuki jest czujność i pełne zdyscyplinowanie, natomiast punktem wyjścia gruntowna przebudowa świadomości. Przebudzenie zdolności telepatycznych i znalezienie drogi do siebie jest ostatecznym celem pracy z kalendarzem Majów. Kiedy już tam dotrzemy, przekonamy się, że we wszystkich cyklach reinkarnacyjnych, z którymi musieliśmy się zmagać, wcale nie chodziło o naszą indywidualną duszę, lecz o kolektywną, nadrzędną Duszę. Wiele świadomości ludzkich włączonych jest bezpośrednio w ten proces, z tym że ich dusze nie muszą powracać na Ziemię, jeśli czegoś nie dokończą. Tego nie uwzględniła ezoteryka, co jest największym błędem.

Teraz, jeśli jesteś gotowy, zapraszam Cię do lektury zbioru Tuelli, który blisko dwadzieścia lat czekał na mnie i na Ciebie. W tajniki telepatii wprowadzą Cię sami mistrzowie. Ich nauki są nadal aktualne, i co więcej ? dopiero teraz na czasie.

ze strony www.maya.net.pl

MANTRA GAYATRI

Om Bhur Bhuvah Svah                   Om Bur Buła Swa
Tat  Savitur Varenyam                     Tat Sawitur Warenjam
Bhargo Devasya Dhimahi               Bargo Dewasjia Dimahi
Dhiyo Yonah Prachodayat              Dijo Jo na Praczadajat
Om Swaha                                        Om Swaha
(polska wymowa)

Medytuj nad OM, pradźwiekiem Boga, z którego biorą początek trzy sfery, Bhur- ziemska, ciężka, Bhuvah-eteryczna, subtelniejsza i Svah- niebieska, najsubtelniejsza.
Oddajemy cześć (Varenyam) najwyższemu, niepojetemu, Boskiemu Bytowi (Tat), a także twórczej, życiodajnej sile przejawiającej się w słońcu(Savitur).
Medytujemy(Dhimahi) nad promieniowaniem(Bhargo) światłem (Devasya)Boga, które unicestwia wszelką ciemność, niewiedzę i wszelkie wady.
O Boże, prosimy Cię usilnie(Yonah Prachodayat), by Twoje światło zechciało rozjaśnić nasz umysł(Dhi).

.

http://www.youtube.com/watch?v=d63COahIpVM

CZAKRA PODSTAWY LUB KORZENIA

 

Z czakrą tą utożsamiane są także czystość, odnowienie, zmartwychwstanie, wniebowstąpienie i nadzieja.

Na bardziej ? doczesnym? poziomie , z czakrą ta powiązana jest ilość energii fizycznej jaką dysponujemy i ? wola życia? w fizycznej rzeczywistości. W niej to po raz pierwszy wyraża się siła życiowa w świecie fizycznym. Funkcjonuje ona ? na poziomie eterycznym- jako pompa wspomagająca wpływ energii w górę kręgosłupa. Kolor tej czakry to czerwony i doskonale zestraja się ona z muzyczną nutą C . Ten stożek energii schodzi spiralnie w dół od centrum kości ogonowej i podłącza nas energetycznie do naszej osobistej czakry ? gwiazdy ziemi?, umiejscowionej na głębokości ok. 6 cali pod naszymi stopami pod powierzchnia ziemi. Z czakrą tą jest powiązany nasz zmysł dotyku.

Pierwsza czakra jest także połączona z pierwszym kręgiem aury, jakim jest ciało eteryczne, mające do czynienia z automatycznym i autonomicznym funkcjonowaniem naszego ciała. Ciało eteryczne koloru niebieskiego/ szarego, złożone jest z maleńkich linii energetycznych przypominających sieć pajęczą.

Czakry ciała eterycznego są również kolory niebieskiego/ szarego: kolor niebieski przybierają u osoby wrażliwej , a szary u człowieka zbudowanego bardziej atletycznie. Komórki ciała fizycznego wyrastają wzdłuż linii energetycznych matrycy eterycznej, która istnieje już przedtem, zanim komórki te zaczynają rosnąć. ? Ciało? to zbudowane jest z pulsujących fal świetlnych i zwykle rozciąga się na odległość od jednej czwartej do dwóch cali od powierzchni ciała fizycznego.

 

 

Obecnie, zarządzaniem energią zajmują się różni uzdrowiciele, którzy instruują nasze ciało, by odbudowało nową kończynę w miejscu utraty starej, na przykład podczas wypadku. Można to uczynić wyłącznie dzięki istnieniu matrycy eterycznej. Matryca ta może być postrzegana jako pole energetyczne, w obrębie którego znajdują się struktury czwartego / ciało astralne/, piątego i szóstego wymiaru. Większość form karmicznych przechowywana jest w obrębie ciała eterycznego. Utrzymuje ono także funkcjonowanie DNA. Struktura ciała świetlnego piątego wymiaru zwykle leży w uśpieniu wewnątrz matrycy eterycznej, przechowując kryształy eteryczne, które blokują dopływ niektórych energii, zapobiegając przedwczesnemu zaktywowaniu ciała świetlnego. Jego struktura należąca do szóstego wymiaru przechowuje szablony potrzebne do wytworzenia materii, ciał świetlnych i kodów DNA, określających kształt formy fizycznej.

 

PRZEMYŚLENIA

 

ŻYCIE NA ZIEMI

I znów życie, ciężkie i puste w swej treści. Czujesz, że nie jesteś stąd, a jednak nie możesz dotknąć prawdy, która jest w tobie. To jakbyś miała w sobie nieskończony ocean a nie mogła  z niego czerpać.

Dlaczego tak jest, co trzeba zrobić, aby dojść do tej potęgi energii w sobie? Czujesz jak rośniesz, rozsadza Cię, wiesz, że to co widzisz wokół, to co słyszysz jest tylko zabawą dzieci w piaskownicy, a jednocześnie wiesz, że masz to poznać. Po co? Nie rozumiesz o co chodzi w tym świecie.

Dlaczego zabrano mi narzędzia uruchomienia mocy, jest ona niewyobrażalna, bezkresna. Jesteś jak czarna dziura we wszechświecie, która zbiera wszystko co wokół, chłonie, napełnia się. Widzisz ją, choć wydaje się niewielka  wewnątrz niej jest ogrom energii, której ludzkie zrozumienie nie jest w stanie pojąć. Tak jest i z człowiekiem, ma potęgę w sobie, której nie pojmie żadnym ze swych zmysłów dopóki sam jej nie dotknie lub nie pokaże mu jej ten, który tę potęgę już odczuł.

Idziesz, życie mija a ty wciąż jesteś wulkanem potęgi i mocy i nie możesz jej uruchomić. Wyjesz do Boga – pomóż zrozumieć, daj mi wiedzę potrzebną na Ziemi. Tak, znam poziomy, wibracje, kształt, moc tej wewnętrznej potęgi – ale na Ziemi nie ma słów aby ją określić, ani urządzenia, które mogłoby ją zbadać. Znam ją, wiem czym jest, ale zeszłam na Ziemię i ją utraciłam.

Zamknięto wszechświat w jednym małym, słabym ciele, to jakby ogromny ogród schować do pudełeczka na zapałki, jakby prawdziwy statek – kolos, zamknąć w butelce, lecz tu jest jeszcze inaczej, bo w nich nie ma ruchu, ognia, wybuchu wulkanu, POTĘGI, która żyje w człowieku i woła o wypuszczenie.

Zamknięto mnie w butelce, w ludzkim ułomnym ciele. Mnie anioła, kosmitkę, ogrom energii, wszechświat, zapomniano zrobić zastrzyk zapomnienia i zeszłam w ciężką, trudną energię, ulepiłam swe skrzydła, delikatne choć potężne w smole i błocie ludzkich doświadczeń trzeciego wymiaru.

Teraz mogę to pisać swobodnie i z radością, wówczas wyłam, bo ból był nie do opisania. Całe życie jesteś inna, szukasz prawdy którą znasz a nie możesz dotknąć, idziesz, doświadczasz i z każdym trudem umierasz, wołasz o miłość- dlaczego mi ją zabrano ? – i dalej idziesz w ciężar poznawania.

Udaje Ci się podnieść, zmartwychwstajesz, odnajdujesz miłość – Boże dziękuję, już wiem, zaczynam wracać do siebie, do tego co znam, delektuję się tym. Piszę książkę, zmieniam swoje życie, idę szczęśliwa do przodu, ale wiem, że to nie koniec, że to tylko poznawanie miłowania w ziemskich warunkach, a dalej jest jeszcze !!!!!

Siedziałam kiedyś przed telewizorem oglądając film/ wiele lat temu/ i jednocześnie jak zawsze byłam w odczuwaniu siebie, poznałam już ten stan badania, obserwacji a ponieważ dawał wolność chętnie przebywałam w nim. W pewnej chwili zeszła tak ogromna energia, że sama byłam zaskoczona, czy to możliwe, czy można się czuć aż tak w fizycznym ciele?

Fizycznie w tamtym czasie nie czułam się dobrze, dokuczało jeszcze serce, nadciśnienie, często siadałam, żeby odpocząć. I ta chwila, maleńka, lecz niezapomniana do dziś, choć minęło wiele lat.

Nie da się tego napisać, ująć słowami, ale można użyć znów porównania – czuje się tak ogromną energię wewnętrzną, że dzięki niej mógłbyś podnieść największą z gór.

Patrzę w lustro – co się dzieje, czuję jak rosną mi ramiona, poszerzaj się barki, prostują się, klatka piersiowa nadyma się, oddech staje się głęboki, długi, spokojny.

Czy to możliwe?

Znam POTĘGĘ, ale nie odczułam jej w pełni w ludzkim ciele, a teraz w jednej chwili ktoś mi to dał, przypomniał, jakby chciał powiedzieć – wstań, nie marnuj czasu, bierz się do pracy, bo masz odkryć poprzez ludzkie ciało, poprzez życie na Ziemi, to co teraz poczułaś- to potęga prawdziwego Boga w was.

Odczuj tę chwilę i zapamiętaj ją na zawsze. To każdy z was, kiedy przebudzicie się do prawdziwego życia – ogrom, potęga. Tu już nie istnieje – miłość czy jej brak, nie ma światła ani ciemności, nie istnieje tak lub nie, nie ma poznania i poznawania – jest POTĘGA ISTNIENIA, ŚWIADOMOŚĆ.

Nie można tego nazwać wiedzą, mądrością, nic z tych rzeczy, bo czyż można niemowlakowi wytłumaczyć jego językiem działanie skomplikowanego urządzenia. Jest POTĘGA, POTĘGA, POTĘGA – w niej zawiera się wszystko.

Kiedy poznałam już MIŁOWANIE, jedność z sobą i innymi, stan kiedy każda komórka ciała drugiego człowieka była przeze mnie odczuwana jako moja, kiedy popłynęła wolność od lęków, zależności, oczekiwań, przyszedł on, aby przynieść może najtrudniejszą z lekcji, ale i poznanie zasady czarnej dziury.

Tamto poznanie było zmartwychwstaniem, później przyszło przejść przez prawdziwe piekło, aby stać się boskością w zakresie jaki na Ziemi jest możliwy.

Całkowita wolność od wzorców, ograniczeń, moc tworzenia życia i odczuwanie siebie jako wszechświata. Jesteś tu i wszędzie, widzisz, czujesz, jakbyś był planetą, życiem, a wewnątrz istnieli ludzie i ich wzrastanie. Biegną jak mrówki, każdy wykonuje swą pracę, jedni dla drugich niosą doświadczenia, aby choć jeden z nich przebudził się w pełni. Nie rozumieją w jakiej są grze, nikt im tego nie powie, bo wówczas zabawa nie miałaby sensu.

Muszą do tego dojść sami. Kiedy napełnią się poznaniem dobra i zła, kiedy zawyją o przebudzenie i śmiało już pójdą za głosem swej duszy – dostaną to co ja dziś poznałam.

Idę, nie ma końca przemianie, jednak na tę chwilę wiem czym jest – wybuch super nowej.

Czarna dziura – tak jak pokazują najnowsze badania- w pewnym momencie przestaje wchłaniać energię a zaczyna ją wysyłać na zewnątrz. To inny już rodzaj energii, jest poznana, przetworzona.

To co widzimy, życie na Ziemi, układy planet, zagrożenia, jest tylko manifestacją  i chwilowym istnieniem, czasem stworzonym dla tego czasu, rzeczywistością, stworzoną dla tej cząstki energii, która ma zadanie poznania siebie. Jakie to proste.

Potęga i prostota – nie szukasz już odpowiedzi, masz już to i nic więcej – Żyjesz, tworzysz, odczuwasz.

Stajesz się emanacją.

Kiedyś jedna z klientek podczas regresu zaczęła opowiadać o mnie, skąd pochodzę, jak żyłam, po co przyszłam. Nie byłam ludzkim istnieniem, choć będąc w ciele trudno jest to zrozumieć człowiekowi.

Byłam emanacją i staje się nią, wracam do wewnętrznego domu, który jest jednocześnie wszechistnieniem.

Żyjesz, emanujesz, jesteś bezkresem, potęgą energii, cudem.

„Niebo jest w Was. Wystarczy zajrzeć do Swego serca, obudzić śpiącą świadomość jedności.”
„Otwórzcie tedy to, co najcenniejsze, otwórzcie skrzynię z darami Ducha. Ona tam jest MIŁOŚĆ”

 

 

Spojrzeć głębiej

 

Wieczór 7 lutego nowego roku 2019
Od jakiegoś czasu dzieją się głębokie zmiany odnośnie pojmowania życia, śmierci, mijających lat, ciała…dotyczy to nie tylko mnie, ale jest zgodne z planem transformacji planety….

Dziś trochę pracowałam, nagrałam też filmik, spędziłam czas z córcią, kochanymi wnuczętami. 
Nastał wieczór. Od jakiegoś czasu nie oglądałam żadnych filmów, siadałam raczej wieczorem, aby pozna/ poczytać przesłanie Jamesa Redfield’a …w „Dwunastej przepowiedni”, pomyśleć.
To dobry czas.
Dziś włączyłam telewizor i na Netfixie pokazał mi się film…”W starym dobrym stylu”, .”Going in style'”. Film opowiada historię trzech starszych panów, zdeterminowanych trudną sytuacją finansową, /utracili emerytury/, którzy dokonują napadu na bank.
Ponieważ grają ulubieni aktorzy, Morgan Freeman, Michael Caine, Alan Arkin – wiedziałam, że dobrze spędzę ten czas. 
Nalałam sobie szampana i włączyłam w cykl tej historii…..

W pewnej chwili doznałam olśnienia…..
Kocham te chwile, gdy Duch przemawia, kocham, uwielbiam…
i nie koniecznie przychodzą one podczas medytacji, ale właśnie w normalności, przeciętności dnia, czy nocy.

Od dawna starsi ludzie budzili we mnie jakąś czułość. Myślałam, ze ma to związek z ich wiekiem, bezradnością…ale dziś poczułam, rozpoznałam, doświadczyłam czegoś innego.
Stary człowiek to DUCH, który przeszedł długą drogę badania życia, poznania, smakowania, rozpoznawania,…to mistrz doświadczania, mistrz zbioru doświadczeń……Moja czułość miała związek z wysiłkiem i odwagą , z jego „pojemnością”, determinacją duszy…To jakby człowiek wybrał się do szkoły przetrwania, trud, mozół, ale jednoczenie bank doświadczeń i zdobytej wiedzy.
Rozumiem, wzruszała mnie -wysiłek, wytrwałość, potęga duszy, na zebranie doświadczeń. Jak naukowiec, który oddaje siebie i na sobie doświadcza, aby poznać jak działa lek, który wynalazł.
Każdy z nas był taki i jest taki…..
TO DUCH, który stał się i poprzez cząsteczki doświadcza…poznaje, zbiera, wzrasta…TO ON….choć staje się jako małe, niezaradne, zagubione -ja….i w mozole idzie coraz wyżej, aż rozpozna SIEBIE , tutaj, w materii….i stworzy nowy świat, raj.

Dziecko nie zastanawia się nad życiem, przyszłością, starością, żyje dniem dzisiejszym, tym co teraz, czego chcesz, lub nie chce, młody człowiek zaczyna szukać siebie, w tłumie programów bezradnie poszukuje swojej prawdy, dorosły zajmuje się obowiązkami, relacjami, związkiem, dziećmi, ich drogą. Życie pełne jest zadań, często trudów zewnętrznych i wewnętrznych…Starzec rezygnuje z życia, usycha, przygotowuje się do odejścia….

Przechodziłam takie życie. Choć byłam obserwatorem życia od dziecka, przecież uczestniczyłam również w całym dramacie poszukiwania Siebie, swojej indywidualności, tożsamości, celu.
Zbyt zajęta poszukiwaniem, aby w pełni żyć. Nie myślałam o starości….nie miałam na to czasu. Zawsze wydawało mi się, że życie jest dopiero przede mną. 
Jakbym nie uczestniczyła w tej grze, lecz była poza nią i czekała na dogodny moment by się włączyć….

I gdy przyszedł pewien wiek….poczułam, że to starość….Przeszłam różne etapy tego stanu….Od odrzucenia tego etapu , po akceptację, dalej zrozumienie odejścia, tzw. śmierci……/nagram na ten temat filmik/.

I dziś taki mały cud….
Niby o tym wiedziałam, ale każdy temat ma wiele poziomów poznania.
I dziś patrząc ze wzruszeniem na aktorów, których przecież znam od wielu lat…widząc ich wiek, nieporadność fizyczną, oczekiwanie na tzw. śmierć…..i całą głębie tej historii…..posiadałam zrozumienie doskonałości życia w temacie WIEK.
Patrząc z poziomu ludzkiego, z poziomu osobowościowego, rozpoznajemy życie i jego etapy cząstkowo….w jakże zawężonej przestrzeni….narodziny, trud, śmierć…dramat istnienia…starość, śmierć – jak mówi wielu „oj nie udała się panu Bogu starość”…..

Gdy spojrzeć z Ducha – zachwyca doskonałość tego planu, życie jest jak najkunsztowniejsza gra komputerowa…z wieloma poziomami, wymiarami, choć dzieje się wszystko teraz, niby w pojedynczym życiu, a wszystko ze sobą połączone, zespolone, zależne…
I zobaczyłam etapy życia nie jako narodziny, dzieciństwo, młodość, dorosłość, dojrzałość, starość – gdyż to tylko hasła wywoławcze, lecz całą otoczkę, poznanie każdego z etapów, inna percepcję poznawania.
Nie potrafię tego nazwać….
Zatapiasz się jako dusza i smakujesz każdy etap….poznajesz aspekty cielesne, świadomościowe, emocjonalne, mentalne…I nie chodzi o ciebie, lecz POZNANIE z innej za każdym razem perspektywy…
Nie ma znaczenia żadnego – jakie masz wykształcenie, jak wyglądasz, ile masz zasobów, jakie domy, stanowiska, samochody…lecz chodzi o ten SMAK ŻYCIA , odczucie, odbiór…z danej pozycji.

I zrozumiałam, że starość, czy tzw. śmierć, czyli konieczność zostawienia ciał odejdzie…GDY ZROZUMIEMY ISTNIENIE już nie z pozycji osobowościowej, indywiduum -ja, moje, lecz gdy zrozumiemy życie jako PROCES POZNAWCZY, a każdy etap jako możliwość ROZPOZNAWANIA z innej perspektywy….

Poczułam wzruszenie, ogrom miłości, piękno życia i przyszło zdanie
NIE MOGLIŚMY WYMYŚLIĆ NIC DOSKONALSZEGO NIŻ TO ŻYCIE……..

Jest doskonałe w każdym calu.
Smakujmy…tę niesamowitą niezwykłość, mistrzowski plan Istnienia….

CUD życia trwa.
Jeśli odejdę i będę miała szansę zejść ponownie – zapamiętam głęboko dzisiejsze objawienie, aby w następnym wejściu nie tylko zachwycać się mistrzostwem stworzenia, lecz dzielić się tym z innymi, ale i sama smakować całą swą Istotą DOSKONAŁOŚĆ TEGO STWÓRCZEGO ZAPISU….a jeśli nie zejdę będę aniołem, który szepcze cichutko do ucha innym o cudzie życia….

Przeszłam bardzo długą drogę, bardzo wiele doświadczeń….
ale wykonałam swoją pracę, zdałam egzamin.
Nie zmarnowałam czasu tej podróży……

Z pewnością nie uda mi się zawrzeć całości mojego odczuwania i zrozumienia w tym krótkim wpisie, ale co tam, poczułam chęć, aby podzielić się z WAMI.

Jest wiele nauk z tego doświadczenia, wiele głębszego zrozumienia zapisów tej gry, ale nie sposób zawrzeć tego z słowach.

Mogłaby wiele jeszcze napisać….ale dość….
Nic nie jest dla nas, w sensie ludzkiej osobowości, wszystko jest dla wzrastania Ducha w samopoznaniu w materii – każdy etap, każde doświadczenie…w NIM, Z NIEGO, ON.

Każdy przeżywa inny poziom, inny temat, inną ma perspektywę….bez sensu jest więc jakiekolwiek dyskutowanie…gdy przeczytam jakąś książkę mogę podzielić się jej treścią, lecz nie mogę dyskutować czyja książką właściwsza, słuszniejsza….lepsza, gdyż na każdym poziomie jest INNE POJMOWANIE i nie chodzi czyja racja, lecz O ZROZUMIENIE, ŻE CHODZI TYLKO O PEŁNE POZNANIE SWOJEGO POZIOMU i ŻE DZIEJE SIĘ TO W DUCHU, w JEDNI ……jako całości bytu..
Nogi rozpoznają życie inaczej, oko inaczej , ucho inaczej, wątroba inaczej,,.. i choć poznają poprzez swoją pozycję, swoją różną percepcję, to jest to tylko poznawanie, przeżywanie , odczuwanie ….lecz ten, który poznaje to człowiek…..choć poznaje poprzez swoje części.

LISTY ZE STAREJ STRONY

 Zosia 

Cieszę się, że moge się wpisac do Twojej księgi. Jest to dla mnie przywilej.

Twoja nieoceniona pomoc przekazem jaki mi przesłaś bo dzięki temu dokonałam w końcu trudnego wyboru życiowego.
Doznałam i doznaję wolności jakiej dotąd nie znałam.Podążam drogą rozwoju,zwracam się do Jezusa i przewodników i dzięki temu żyję w spokoju i harmonii ze sobą i światem.Dziękuję za miłość,serce,przyjażń,wsparcie DZIĘKUJĘ BOGU,ŻE POSTAWIŁ MI CIEBIE NA MOJEJ DRODZE!
Z miłością Zosia

Ilona

 

Kochana Elen bardzo Ci dziękuję za życzenie urodzinowe i za wsparcie i opiekę w trudnych chwilach mojego życia. Kocham Cię. Życzę Ci opieki Pana Boga,życzliwych ludzi wokół i szybkiego wydania książek i wierszy.

 

 

 

MAGDA

Treść

Kochana Elen.
Bardzo Ci dziękuję, sobie i naszym Nauczycielom,ze doprowadzili do spotkania nas.
Bardzo sie moje serce raduje ,ze sa istoty dla których los świata, Ziemi, naszej Mateczki nie jest obojętny i czynią w tym kierunku pracę.
Znając juz cel swojej duszy oraz to co jeszcze mam do przerobienia i oczyszczenia, aby to urzeczywistnic pragnę Ci podziękować za Twe ciepłe słowa,za dodanie mi otuchy w bardzo trudnym dla mnie momencie życia-trudnym bo przejściowym, gdzie wszystko zaczyna sie transformować i zmieniać.Za szczere słowa i za przekaz dzięki któremu więcej jeszcze zrozumiałam,choc czuja w glebi siebie to…przekaz jakby wyciągnał to, abym sobie jeszcze bardziej uświadomila co mam robić, dokąd zmierzać,jak postępować aby było to zgodne ze mną.
Zyczę dla Ciebie Eleno i wszystkich cudownych chwil radości,doświadczania szczęścia, pokoju, harmonii i Miłości Stwórcy.
Z wdzięcznościa dla Was,dla Boskiego Ojca i Boskiej Matki – Magda

Jagna

Kochana Siostrzyczko dzięki Twojej pomocy udało mi się przetrwać ciężkie chwile w moim życiu. Twoja życzliwość i oddanie były mi bardzo pomocne. Dziękuję Kocham Cię

 

 

Jean-Claude

Treść Tu zawarta jest bardzo wartościowa. Polecam witrynę www.Ghal.net

Olla

 Cieszę się Elen, że dotarłaś głeboko do swojego serca…. i wypełnia Ciebie miłość. Dobrze by tego płomienia nigdy w sobie nie utracić. Mi się niestety chyba udało:(, utracić, ale tracilam czas na głupotki.

Liczą się ludzie i ich serca, to z czym przyszli na ten świat.
O jedno proszę jeśli można….pomódl się za mnie bym wyszła zupełnie na prostą i zaakceptowała rozpad mojego żwiazku z Michałem. A być może będzie mi dane być z Antkiem:))) to mogłoby być cudne.
Obiecuje, że postaram się wziąc się za siebie i być tym kim bylam zawsze…… bez tracenia czasu …. Olla

 

Tomek

 To najpiękniejsza strona jaką w życiu widziałem.Moje gratulacje Pani Elen.

 

Bolek

 

Kochana Elenko, Twoja Radość jest moją ,stronka superek!, Serdeczne Pozdrowinka!

 EWA

Wzruszająca strona, przepiękna, PRAWDZIWA…
-Dziękuje-

Wanda

 

…cieszę się, ze tu trafiłam przypadkiem… pewnie nie ostatni. Pozdrawiam najserdeczniej..

 

Zbigniew

Prawdą jest jak mówi przypowieść :mistrz się znajdzie ,kiedy uczeń jest gotowy.Przeżyłem dwukrotnie w ciągu kilku miesięcy to wydarzenie.Tak, przeżyłem w pełni swiadomie.Trafiłem na ta wspaniałą stronę po zdarzeniach , które wstrząsnęły mną do głębi i zmieniły moje życie.

Pierwsze to spotkanie osby młodszej ode mnie o 23 lata.Zawładnęła moim umysłem .Nie spodziewałem sie takiego szczęścia.Ona ,prawdziwa,zagubiona,naturalna i czysta jak nie zapisana karta. Miała problemy i starłem się jej pomóc.Szło dobrze,ale wyjechała na 2 tygodnie do rodziny. Tam poznała człowieka, z którym zaczeła się spotykać. Co ja przeżywałem. Czysta zazdrość. Rozmawialismy przez telefon codziennie wielokrotnie. Zwierzała mi sie ze wszystkiego. W pewnym momencie przypomniałem sobie sytuacje z moją żoną. jak wybrnąłem z zaślepienia zazdrością. Stało się coś cudownego. Pojąłem ,że jeżeli kochamy siebie i wszystkich ludzi , to nie możemy ograniczać żadnej osoby nawet najblizszej.
Poczułem pełnię miłości przepełniajacą moje ciało i duszę. Czyłem,że przelewa sie przeze mnie mam jej tak dużo,że mogę obdzielić nią wszystkich ludzi na całym świecie. Miłość i zazdrość do niej pozwoliła mi zrozumieć Miłość. To było dosłownie przebudzenie. Od tej poryzaczęły przytrafiać mi sie różne rzeczy. Zacząłem działać i mysleć świadomie.Czułem rzeczy, których wcześąniej nie zauważałem. Wydarzenia kolejne były konsekwencjami poprzednich. Sytuacje niekorzystne, które akceptowałem ,w następstwie okazywały sie potrzebne aby doprowadzić do zdarzeń pozytywnych. Zadne spotkanie nie pozostawało bez echa.Wróciła i dalej tłumaczyłem jej wszystko. Rozumiała. Smialiśmy sie razem,szybko sie uczyła.
Trafiłem na stronę ELEN. Przecież nie przypadkiem. Juz mogłem czytać i zrozumieć „Stworzeni dla miłości”. Nie ma dnia abym nie zajrzał na strone i czytał i czytał. I nasycał sie Miłością, która emanuje z każdego słowa, z każdego wiersza tej książki. Tak miłość jest jak roślina,należy ją pielęgnować i podlewać, walczyć o nią. Nie można jej zostawić samej,odejdzie.Trzeba jej pilnować jak najwiekszego skarbu, jedynego, który może dać szczęście. I nawet , jeżeli mamy chwile zwątpienia należy usmiechac sie nawet przez łzy i wierzyć, zawsze wierzyć. To trudna droga, ciernista,ale wiara daje nam siłe i potężną moc. Jeżeli poczujemy ją w sobie potrafimy zmieni ć ten swiat.
Dziękuję Ci ELEN za to ,że jesteś. Dzieki Tobie dotarłem do najwiekszego skarbu MIłOŚCI. Jestem z Tobą na dobre.

Zbyszek 

Grażyna

 

Dzięki Elen. Jestem wdzięczna za Twoją stronę.

Dzięki za łzy, które popłynęły – to oczyszczające łzy.
Od teraz i zawsze … radość, radość i radość.

 

Kasia

kolejny dzień cierpienia po rozstaniu z mężczyzną ,którego kochałam a którego mogłam zranić… rozpacz, ból , tęsknota i …pewnego dnia nawet niewiem jak to się stało trafiłam na stronę Elen …napisałam maila z prośbą ,będąc w desperackim amoku… i tak zaczęła się moja nowa droga, nowe życie, nowa epoka… Właśnie jestem po seminarium u Elen : spotkanie , rozmowy, medytacje i błogosławiony stan….tego moja dusza szukała a ja ograniczałam ją w tym … ale teraz moja dusza jest szczęśliwa i dziękuje mi za to , że mogła tego doświadczyć a ja dziękuję jej , że cierpliwie czekała i dawała mi różne doświadczenia mojego obecnego życia. Elen dziękuję za to , że cierpliwie mnie wysłuchałaś i pokazałaś możliwości mojej nowej Ja.

 

Teresa

Witaj.

Strona piękna. Cały czas szukam siebie a w szczególności mej duszy. Czy Ona jest jeszcze ze mna??
Mam nadzieję, że znajde Ja tutaj za pomocąTwoich artykułów.
Narazie nie mam odwagi napisać do Ciebie i prosić o pomoc, poniewaz boję się, że jestem za bardzo „bojąca” tego co mogłabym się o sobie dowiedzieć.
Jeszcze raz dziękuje za stronę. Piękna i mam nadzieję, że pomoże mi sie odnalezć.
Pozdrawiam z miłością.

 

Stanisław

Dziśiaj tak myślę, poczatek mego Zmartwychastania- Poznań 18sierpień 2006r.Kochana Elen!

Po raz kolejny czytam Twój przekaz „Do miłości ….” i Bogu dziękuję,że Jesteś.Choć wiem,że to Bóg Cię powołał to jednak Tobie dzięki wielkie i miłość wszystkich, za to w jakiej formie to czynisz.Wielką i wspaniała Masz duszę i kochające wszystkich serce!Od kilku dni budzę się dzięki Tobie z radością ,miłością do świata i chęcią NOWEGO ŻYCIA .Każdy dzień zaczynam z Bogiem i dziękuję Mu za Ciebie.To Co robisz dla świata jest wielkie, wspaniałe i niewyobrażalnie piękne.JESTEŚ MIŁOŚCIĄ !BÓG Z TOBĄ.Jestem pewien , że wielu obudzi Twa miłość.Płacz mój w tej chwili niech podziękowaniem będzie, to płacz radości i oczyszczenia.Kocham Cię Elen.

 

Zosia

Przytulam Cię Elen,dziękuję za wszystko,jade za granicę pomalutku spełnia się wszystko z przekazu od Ciebie.

Czekam jeszcze na miłość!!!!!
Jestem ze mną Jadzia,która wpisała się wcześniej.
Jak przedstawi pytania to skontaktuję Cię z nią.
Bóg z Tobą Zosia z Lubania

 

Basia

Droga Elen,

Dziękuję Ci za zorganizowanie ciekawych warsztatów channelingu, za indywidualne podejście do każdej osoby, za pomoc w rozwiązywaniu problemów, długie wyczerpujące rozmowy i porady.
Wybaczenie = Zrozumienie istoty wybaczania, uwolnienie się od niepotrzebnych, niszczących nas i innych emocji, to ogromny krok na drodze rozwoju duchowego, na drodze przewodnictwa duchowego, drogi Światła

 

Basia

 

Jestem od 15 lat w ameryce i nic mi sie nie udaje, mam byle jakie prace i male pieniadze jestem sama i nie poznalam jeszcze tutaj odpowiedniego mezczyzny, czy juz musi tak byc?? prosze cie napisz cos do mnie bo juz nie wiem co ja mam robic czy wracac do polski czy zostac tutaj dalej caluje goraco.

 

Ewa

 

Kochana Elen,
Mijają dni od spotkania z Tobą na seminarium w Krakowie.
Dziękuję Ci kochana kobieto za Twój spokój i radość, którą w sobie nosisz i zarażasz nią wszystkich wokół. Dla Ciebie i dzięki Tobie wszystko jest prostsze. Wszystko promienieje światłem, radością i miłością dla innych, a wszystko to dzięki zrozumieniu każdej maleńkiej duszyczki, wypełniającej swoją karmę. To, co kiedyś sprawiało ból teraz jest tylko nauką i radością, to, co wydawało się życiową tragedią teraz wydaje się, że niesie szczęście. Dziwne to wszystko i niepojęte… Choć nadal silne EGO ściąga na ziemie, to chęć bycia w przestworzach z dobrem i dla dobra staje się coraz mocniejsza.
Przyjeżdżaj szybciutko do Krakowa,
całuje Cię mocno,
Ewa

 

Jerzy

 

Elu Kochana! Masz wspaniałą witrynkę; merytorycznie cudowną. To Twoje widzenie świata jest też naszym. Dobrze się z Tobą czujemy. Trzymaj tak dalej. Jesteśmy z Tobą.
Basia&Jerzy

 

Paloma

Ludzi myslacych tak jak Ty,droga Elen, trzeba temu swiatu.Mam nadzieje,razem z Toba,ze bedzie ich coraz wiecej 🙂


Grzegorz Stanisław

 

Wspaniale, że są tacy ludzie – anioły jak Elen. Niosą pomoc potrzebującym. Emanują spokojem. Prawdą jest, że naszym odwiecznym zadaniem było i jest, także będzie przyjmować z wdzięcznością Energię Miłości, tę Miłość transformować i Nią emanować na otoczenie. Serduchowato pozdrawiam Cię Elen, Siostrzano Duszo i Was Drodzy Przyjaciele tu się wpisujący. Siemanko! Grzegorz ( Myśliciel z www.ht.rzb.pl )

 

Agnieszka

Dziękuję za mojego Anioła… Dziękuję, za to, że tylko zamknę oczy i jestem w tym puchu niesamowitości Jego skrzydeł anielsko białych… To bezpieczeństwo, spokój…

Dziekuję Elen…

 

Iwona

Droga Elen! Dziekuje za przekaz otworzyłam sie na aniołków i dzieki Tobie Elen odnalazłam swoją droge ,rok temu jak by ktoś mi powiedział ze będe malować obrazy energetyczne aniołków to bym sie smiała z tego, teraz bardzo mocno czuje pomoc anielską.I dziekuje za tą stronę i za Ciebie

 

Agnieszka

Droga Elen, wróciłam właśnie z „pewnego spotkania”, które miało otworzyć mnie na prawdę, pomóc znależć drogę…

I Elen droga- dziękuję znów za Ciebie ze wszystkich sił swoich, całej duszy mojej… To w czym uczestniczyłam… Słów szkoda- potrzeba nam takich ludzi jak Ty kochana…
Ciepłe pozdrowienia od Staszka.

 

Ewusia…

Piękna strona, dzięluje za zaproszenie do odwiedzania jej.Jest bardzo wartościowa i wiem ,że być może zgłębi troszkę moją wiedzę na drodze Rozwoju Duchowego.

Życzę Wszelkich Błogosławieństw.
Ewusia.

Początek formularza

Dół formularza

 

Leon

 

Mam prośbę, o podanie linka do tego bloga: http://planeta-ziemia.blog.onet.pl/

Początek formularza

Dół formularza

 

 

Agnieszka

Droga Elen, nie opisze słowami tego co „n i e d o o p i s a n i a”… Powiem tylko tak- dziękuję za to o czym nawet nie pomyślałam, że zrobisz… Za tą cudowną radość i poczucie mocy, wielkości, a co najważniejsze Milości… I tej niewypowiedzianej i tej wypowiedzianej słowami maleńkimi, acz cudownymi przez Aniołka mojego małego… To znów dzięki Tobie…

 

Źrodło, Dawid : )

Elen twoje treści oraz zawarta wiedza nabyta w twoich doświadczeniach, jest idealna, i moge to stwierdzić w stu kroć, trzymasz sie planu idealnego danego nam Od najwyzszego za to ci dziękuje : ), kazda taka osoba wnosi siłe w szeregi nielicznych w garstce osób, ktora stanęła w swym pierworodztwie, dziedzictwie.

Kazdy cytat, kazdy wers nadany przez twoja klawiature, wiem ze został doświadczony z serca twego oraz zjednoczenia z Bogiem, sam takze praktykuje oraz scalam sie z tym co nam dane, co nam Jezus chciał przekazać : ).
Moje słowa, to jedynie Dziękuje, oraz podązaj wciąz z naszym Ojcem w swym wnętrzu.

 

Teresa

Elen, moja kochana.

Dziękuje, że jesteś. Kobietki z seminarium w Warszawie, dziękuje Wam za to, że jesteście Basiu, Marzenko i Mariolko a w szczególności Tobie Elen za to co robisz. Kochana Elen, bądz do końca swiata i jeden dzień dłużej. Pozdrawiam Cię z Miłością.

 

Adrian

Cieszę się, że jest taka stronka, bo rzeczy tutaj zamieszczone naprawde pomogą ludziom. Są praktyczne!:) W Wielkiej Miłości pozdro !:

 

 

Janusz

Witam Cię Elen i witam wszystkich Twoich Gości…

Po raz pierwszy właśnie dziś otworzyłem tę stronę. Bardzo ciekawa i to pod wieloma względami.
Szata graficzna – pełna pięknych kolorów, ciepła i żywa. Dla mnie ma to ogromne znaczenie, ponieważ wpływa wybitnie na pozytywny odbiór i budzi doskonałe uczucia. Przyjazny układ treści – rodzaj i wielkość czcionki , odstępy itd., czyli techniczna strona naprawdę bardzo dobra i sprzyjająca łatwemu czytaniu. Jest to wyjątkowo ważne, ponieważ zdarzają się strony, które po prostu „odrzucają”.
To, co piszesz, Elen, piszesz z serca. Czuje się to.Jak dobrze, że coraz więcej z nas dostępuje tego wielkiego zaszczytu wejścia na duchową ścieżkę.Jednak trzeba spełnić – wg mnie – podstawowy warunek – trzeba tego chcieć i powiedzieć o tym Bogu. Wbrew naszej woli nic przecież nie może się stać.
Przynajmniej u mnie tak to się zaczęło. Jestem człowiekiem, który wiele przeszedł. Takie stwierdzenie, to oczywiście eufemizm oznaczający po prostu wiele życiowego cierpienia.
Dzisiaj dziękuję Bogu za taką ścieżkę życia, ponieważ bez tego, co przeszedłem nie byłbym tym, kim jestem.
Bóg zawsze był ze mną, tylko ja o tym wcześniej nie wiedziałem. Blokady, jeszcze z czasów dzieciństwa, powodowały, że byłem zamknięty, chowałem się w skorupie, mimo, że chętnie pomagałem innym.I zawsze udowadniałem sobie, że sam potrafię wszystko, nie potrzebuję niczyjej pomocy. Dużo dawałem innym, ale z braniem miałem kłopoty.
Przyszedł więc czas, że i brania miałem się nauczyć.Życie dało w kość strasznie. Rozpadła się rodzina, odeszły dzieci, pojawiło się finansowe dno, długi. Słowem – tragedia.
Dopiero wówczas, w kompletnej bezsile męskie rozmówki z Bogiem – „OK, działaj, Panie! Niech Ci będzie.Pomóż!” Pycha ciągle przemawiała przeze mnie.Oho, nie było łatwo wyplenić chwasty z własnego ogródka…

Pamiętam taki późny wieczór sprzed kilku lat, kiedy usiadłem do modlitwy (miałem zwyczaj siadać w za-zen) i zaczynam „Ojcze nasz…” Starałem się zawsze odmawiać modlitwę z przekonaniem. Jeszcze wówczas nie rozumiałem, że mogę po prostu porozmawiać z Bogiem, ot tak, zwyczajnie.Więc mimo moich dobrych chęci odklepywałem jednak modlitwę, aż doszedłem do słów „…i bądź wola Twoja, Panie…”
Tu mnie ścięło. Przerwałem i zacząłem się zastanawiać.Teraz dopiero zaczęły się rozmówki z Bogiem. „Oho, Boże, jak ja Ci teraz powiem <…bądź wola Twoja…>, to nie osiągnę tego, co chcę osiągnąć, nie zrealizuję moich planów, bo Ty mi możesz coś tam namieszać. A w dodatku co będzie, jak mi włożysz na plechy ciężar, którego nie udźwignę?!”
Spłynięcie myśli-odpowiedzi było błyskawiczne – zacząłem się bezgłośnie śmiać w ciemnym pokoju – z siebie samego, z wielkiej radości, śmiać się do Boga, bo zrozumiałem: „Przecież jak mi włożysz, Panie, ciężar, którego ja nie udźwignę, to Ty sam będziesz musiał go nieść!” Ubaw po pachy. I od razu odpowiedź Boga: ” No, nareszcie, pajacu, zrozumiałeś…” Czułem, słyszałem śmiech Boga, pełen radości, miłości, życzliwości. Wprost widziałem śmiejącego się serdecznie Boga.Nie da się słowami opisać tego, co wówczas czułem.

Od tamtej pory już bez problemów mówiłem: „…bądź wola Twoja…” I od tamtej pory zaczął się przełom w moim życiu. Oj, nie było łatwo, nie było.Jednak dzięki temu dojrzewałem, uczyłem się coraz więcej. Oczywiście, ciągle tej nauki oceany przede mną, a za mną mała kałuża.

Dzisiaj mogę każdemu powiedzieć: z Twojej wolnej woli oddaj się pod opiekę Bogu. To najlepsze, co możesz zrobić dla siebie.Nie czas i miejsce na dłuższe rozwinięcia, ale powtarzam: pozwól Bogu w Tobie działać właśnie w Tobie i poprzez Ciebie.

Logika jest banalnie prosta. Pomyśl: jesteś dzieckiem Boga, stworzonym przez Niego poprzez Twoich ziemskich rodziców na WZÓR i PODOBIEŃSTWO Boga.Co oznacza WZÓR i PODOBIEŃSTWO? Masz po prostu wszelkie atrybuty boskości. Jesteś dziedzicem Boga doskonałego. Nie jesteś Jego pracownikiem, najmitą, sługą,niewolnikiem.Jesteś Jego DZIECKIEM.Więc masz moc Boga. Możesz stwarzać – wszystko, cały Twój świat.Proste? Masz wątpliwości? Zrozumiałe.
Możemy wszystko będąc DZIEĆMI BOŻYMI, tzn. jedynie wówczas, kiedy jesteśmy z Nim w absolutnym zjednoczeniu, tworząc z Nim Jednię.Wówczas mamy po prosty do dyspozycji Bożą Moc stwarzania.Przecież już Jezus powiadał: „A to nie wiecie, że bogami jesteście?”(Ew. Św. Jana). Dodawał też, kiedy Jego uczniowie podziwiali cuda czynione przez Niego: „Te i większe rzeczy czynić będziecie”.Tylko wiary do tego potrzeba, wiary…
Jeśli przyjrzymy się naszemu życiu, to stwierdzimy, że każdy z nas jest stwórcą, przede wszystkim własnego losu. Powiesz, że ten los nie zawsze jest doskonały? Mylisz się – powiem za Nealem Donaldem Walsche’em („Rozmowy z Bogiem”), że stwarzamy w sposób doskonały wszystko – nawet (a może przede wszystkim) wszelką niedoskonałość – jeśli tego chcemy, a często nieświadomie. Może więc trzeba zadbać o naszą świadomość, o wiedzę? Prowokacyjnie zapytam: czy Bóg chciałby mieć głupie dzieci, w dodatku bez wykształcenia? Przecież wiedza, poznanie – przede wszystkim siebie, sprzyja umacnianiu wiary.

Co trzeba jednak zrobić, aby nasz los, ziemskie bytowanie obfitowało we wszelkie dobro? „Najpierw zatroszczcie się o Królestwo Niebieskie, a reszta będzie wam dodana” (Jezus). I znów: a co to jest Królestwo Niebieskie? Itd. ,itp. – temat do rozwinięcia.

Dziś błogosławię cudownego, wspaniałego Boga – Ojca-Matkę naszego, błogosławię Jezusa Chrystusa – naszego ukochanego Mistrza, Nauczyciela, Wychowawcę.
Błogosławię cały Wszechświat ze wszystkim istotami stworzonymi przez Boga, a które służą Jego chwale. Błogosławię naszą ukochaną Błękitną Planetę – Ziemię, z całą ludzkością – moimi braćmi i siostrami, wszelkimi zwierzętami, roślinami, minerałami, żywiołami.
Błogosławię moich bliskich, przyjaciół, znajomych.Błogosławię was – mili goście Elen. I Ciebie również, sympatyczna, pełna ciepła – Gospodyni.
Błogosławię również siebie – moje ciało fizyczne,Świątynię Ducha, wszelkie ciała subtelne, mój umysł, psychikę, Ducha Ożywiającego ciało.To przecież cudowne dary Pana.
Dziękuję Ci, Boże, mój wspaniały, kochający i kochany Przyjacielu. Dziękuję za wszelkie dary, za ogrom błogosławieństw i wszelkich łask.Za to, że Jesteś. I że Ja Jestem. Że przesycasz mnie Tobą.Dziękuję za Światło i za Twoją Miłość.

Rozgadałem się kapkę, prawda? Wybaczcie mi gadulstwo,proszę. Może jednak i te słowa kiedyś komuś pomogą?

Życzę Wam wszystkim pełni harmonii w sercach, wewnętrznego spokoju, radości w każdym dniu i ogromu miłości. Powstaliśmy przecież z MIŁOŚCI i miłość jest naszym przeznaczeniem
Trzymajcie z Bogiem! Zawsze.
Pozdrawiam serdecznie.
Janusz

 

Renata

Kochana Elen dzięki.że jesteś i pomagasz Swoimi przekazami i ksiAZkami nie mogę doczekać się na następną. San Germain jest mi bardzo bliski. Jego Złota Księga bardzo mi była pomocna. Jak dobrze , że akurat Ty napiszesz następną. Niech Cię Bóg prowadzi na Tej drodze. Znasz stronę www.crimsoncircle.com/translation/pl? On tam też gości. Pozdrawiam Ciebie i Twoich gości. Niech Was Bóg prowadzi. Renata

Zakończono str.23 kosza

zrozumie zycie cz ii

ZROZUMIEĆ ŻYCIE CZ. III

 img_1062 1

ZROZUMIEĆ ŻYCIE. Czas na Miłość. Część .III. Str.232, cena 35 zł.

 Przy zakupie do 3 książek opłata wynosi 11 zł + 1,20 koperta = 12, 20 

 Przy zakupie  4 książke opłata wynosi 13 zł + 2, 70 koperta.= 15, 70   

SPIS TREŚCI:

WSTĘP. 7

JESTEM, KTÓRY JESTEM11

JAK WIEDZĘ DUCHOWĄ PRZEŁOŻYĆ NA SUKCES. 16

LĘK.. 22

MIŁOŚĆ I ROZWÓJ DUCHOWY.. 32

DROGA KU SERCU.. 36

BĄDŹ SZCZĘŚLIWY.. 45

BOGINI. 48

BÓG MIŁOWANIA.. 54

BYĆ MIŁOŚCIĄ.. 61

ZWIĄZKI PARTNERSKIE.. 71

ZROZUMIEĆ MIŁOŚĆ – ZROZUMIEĆ JEZUSA.. 79

O ZWIĄZKACH.. 87

WEŹ DZIEDZICTWO OJCA.. 91

BYĆ RODZICEM95

ZAŚLUBINY.. 99

ADAM NOWYCH CZASÓW107

BĄDŹ SZCZĘŚLIWY.. 111

BÓG STWORZYŁ MĘŻCZYZNĘ.. 114

CO MOŻE ZROBIĆ MĘŻCZYZNA.. 132

CZAS PRACYJEST TERAZ.. 136

STARE WZORCE.. 144

CZAS PRZEMIANY.. 149

CZWARTY WYMIAR JEST W NAS. 153

CZY CHCECIE IŚĆ DALEJ?. 166

CZY MOŻNA ZBAWIĆ SZATANA?. 178

DLACZEGO BÓG DOPUŚCIŁ DO POWSTANIE ZŁA.. 186

DOBRO I ZŁO.. 201

DOBRO I ZŁO  II. 209

JESTEŚMY TYLKO ENERGIĄ

 

 Przekaz z książki

Jest i tylko tyle, jest w człowieku wszystko, co potrzebne mu, by BYĆ. W strukturze swej ma wszechistnienie i nic zagrozić temu nie może prócz umysłu małego i serca bolejącego.

Umysł, ten prym wiedzie w wyborze życia i ŻYCIA.

Daj swemu umysłowi prawo boskiego przewodnictwa, a zobaczysz swe życie w innej strukturze istnienia. Wszystko jest stworzone i tylko, po co sięgniesz od Ciebie zależy, od Twych horyzontów, które albo w małości zamkniesz, albo zaufasz przewiecznemu i dasz zgodę na płynny ruch do głębi swego wnętrza, poprzez które/choć to paradoks w tym świecie/, poznasz całą zewnętrzność.

JAM JEST ? JESTEM, KTÓRY JESTEM

Weź sobie te słowa za swoją jedyną prawdę.

JAM JEST tym, co ISTNIEJE TERAZ, a wiec wszystkim, co jest. Tyś zbudzony ze snu małości, drobiny smętnej i bolejącej odnajdziesz znów siebie, KTÓRY JEST WSZYSTKIM, CO JEST.

Umysł panem jest Twoim, lecz nie umysłowi władzę oddaj, a UMYSŁOWI BOSKOŚCI w sobie. Aby tam wejść usuń już to, co małym umysłem jest i rozproszeniem. Stań się jednym z trzech i berło wziąwszy UMYSŁOWI boskiemu daj władzę, a ona poprowadzi Cię w to, co niewidzialne jest i niezmierzone.

/Przekaz od JAM JEST MIŁOŚCIĄ WSZECHŚWIATA/

 

.. 220

 

 

 

 

 

 

 

 

ROK 2012

Wielu  pyta o rok 2012, bojąc się nadchodzących zmian. Media, albo zupełnie ignorują tę sprawę, albo sieją straszliwą wizję zagłady.
Jaka jest prawda, co robić, jak się przygotować?

 

 

Zmiany nadchodzą w szybkim tempie i są widoczne zarówno w przyrodzie, jako np. coraz bardziej nasilające się anomalie pogodowe, jak i w życiu wielu ludzi.
Odczuwają gorsze samopoczucie, depresje, brak celowości życia, często konieczność przeprowadzenia dużych zmian w życiu osobistym bądź zawodowym, oderwania od dotychczasowych układów, wzorców.
Odczuwamy, że coś się dzieje, często jednak nie potrafimy tego rozpoznać.
To, co dotychczas nie dawało szczęścia, lecz było akceptowane, teraz zaczyna uwierać.
Dotychczasowe wartości, sposób życia, przestały zadawalać i zaczynamy szukać czegoś innego, bądź  to życie zmusza nas poprzez różne, często dramatyczne wydarzenia do zastanowienia się nad sensem istnienia, zmianą dotychczasowych przekonań.
Rozpadają się związki, tracą wartość przestarzałe priorytety. Wszystko po to, abyśmy wyszli z dotychczasowej skorupy i rozpoczęli proces budzenia do nowego, kreatywnego, radosnego, pełnego świadomości duchowej, życia.

To czas zmian, czas przyjrzenia się sobie, zrozumienia, że nie jesteśmy tylko ciałem ale i duszą, oraz odczucia, że jesteśmy wszyscy częścią ogromnej całości, a nie jednostką, samotną, zagubioną, której przeznaczeniem jest walka i zmaganie się z życiem.

Chcemy czy nie, musimy skonfrontować się z dotychczasowymi poglądami na temat życia, sensu istnienia, wyższych wartości, przyszłości Ziemi.
To nieuniknione. Im szybciej zrozumiemy cały proces, tym będzie dla nas łagodniejszy.

Czy mamy się obawiać? Nie.
Nawet gdyby doszło do totalnej zagłady, jesteśmy nieśmiertelnymi duszami, zdążającymi w ciągłej podróży rozwoju wprost w ramiona ojca i nic stać się nam nie może. Nic, oprócz zmiany planu istnienia. Pójdziemy gdzie indziej, do innych zadań.
Dlatego, nie poddawajcie się energii strachu, bo ten obniża wibracje naszej energii, wprowadza chaos i nie dopuszcza do wzrostu.
Strach, to element manipulacji i należy go odrzucić. Stosują go różne grupy, istoty, po to, aby opóźnić lub nie dopuścić do przemiany.

Co możemy zrobić? Czy mamy tkwić w marazmie czekając na zmiany? Nie, mamy się wziąć ostro do pracy.
To, co czeka Ziemię, nie jest przesądzone. Owszem, podlegamy zmianom energetycznym, zarówno Ziemia, jak i my, ludzie, zdążamy w jedności, w wirowym tańcu, na wyższy pułap, gdzie będą dominowały harmonia, miłość, pokój.

To jest nasze przeznaczenie- epoka wodnika, w której intuicja, duch, serce, miłość globalna, ważniejsze będą niż walka, niezrozumienie, separacja, dominacja.
To nieuniknione, proces, na który nie mamy wpływu.
Czy przebiegnie on łagodnie, czy katastroficznie, zależy od nas wszystkich.
Jeśli obudzimy nasze serca, dokonamy oczyszczenia z zaszłości przeszłych wcieleń, gdzie dominowały strach, nienawiść, pycha, separacja, cierpienie, walka, i wprowadzimy w nasze ciała i serca, miłość, zrozumienie, tolerancję, współodczuwanie, poczucie jedności, zmiany na Ziemi nie będą gwałtowne.
Poprzez podnoszenie własnych wibracji, podnosimy wibracje Ziemi, a poprzez to likwidujemy dysharmonię pomiędzy nią, a energiami w jakie wchodzimy jako planeta.

To dlatego świat Ducha, anioły, przewodnicy, tak bardzo pomagają nam w osiągnięciu zrozumienia, abyśmy my, odkrywając nowe wartości, rozpoczęli życie w wyższych wibracjach.
Na całym świecie pojawiają się przekazy, prorocze sny, coraz więcej osób odkrywa zdolności paranormalne. To jest naturalny skutek podnoszenia przez nas wibracji energii, nie tylko personalnie, ale na poziomie globalnym.

Wszystkie zdolności tzw. paranormalne, są nam przynależne od zawsze. Zostały zagubione, uśpione po drodze, kiedy żyjąc w niskich wibracjach separacji od Boga / gdzie nie słyszy się przewodnictwa duszy/,   zapomnieliśmy o nich. Teraz, kiedy następuje proces wzrostu duszy, przypomnienia, oraz zwiększania ilorazu światła, w sposób naturalny pojawiają się one.

Świat energii spieszy z pomocą. W jedności miłowania pomaga nam przejść zmiany.

Czy mamy rozwijać się tylko dlatego, aby uniknąć zagłady? Nie. Róbmy to dlatego, aby nasze życie przybrało inny wymiar, pełen miłości, szczęścia, radości, lekkości, wolności.

Jak rozpocząć proces transformacji? Jak podnieść wibracje?
Najważniejsza jest MIŁOŚĆ.
To ona rozpoczyna i kończy proces przemiany. Bez niej nie jest on możliwy do przeprowadzenia.

Jeśli chcecie więc, pomóc sobie i naszej Matce Ziemi, w pełni świadomie weźcie się do pracy nad zrozumieniem zmian jakim podlegamy i rozpocznijcie życie w miłości.

Nie jest to jednak proste, jeśli zalegają w naszych ciałach energetycznych poprzednie wzorce separacji i strachu.
Powstały w poprzednich żywotach i niczym smoła przylegają, zasłaniając blask boskiej miłości, świadomość całkowitej wolności od ograniczeń.

Jak się ich pozbyć?
Należy je sobie uświadomić. Wszystko co nas ogranicza, wywołuje lęk, ból, smutek, niemożność, ale również brak tolerancji, potrzeba dominacji, upokarzania siebie bądź innych, potrzeba walki, obrony, poczucie bezsensu życia, lęk przed śmiercią, nieumiejętność  kochania, otwarcia na innych, są wskazówką do zastanowienia.

Człowiek nowej epoki będzie wolny, świadomy swej mocy i braku ograniczeń, szczęśliwy, radosny, twórczy, pełen miłości do siebie i innych, odczuwający jedność z wszelkim stworzeniem, wszechświatem, Bogiem, równy innym, pełen czułości, tolerancji, mądrości, dobroci.

Każda sprawa, która wydaje się trudna, której nie chcemy w naszym życiu, bo wywołuje strach- to temat do przepracowania, np. lęk przed chorobą, śmiercią, stratą kogoś bliskiego, samotnością, zdradą, porażką, bankructwem,  ośmieszeniem, gwałtem, przemocą, bólem, poniżaniem, itd.  Każdy lęk to dzwonek alarmowy, który informuje ? kochany.. to należy przepracować, uwolnić.

Kiedy uwolnimy się od tych wszystkich lęków, niemożności, ograniczeń, zrobimy miejsce na światło,  a kiedy wypełni nas ono niepodzielnie, staniemy się miłością.

Bo tam gdzie miłość, lęku nie ujrzycie,
Gdzie światło, tam i radość.

Jak to zrobić? Jak zacząć pracę nad uwolnieniem?
Oczywiście należy zacząć od przypomnienia sobie kim jesteśmy.
Jesteśmy duchowymi istotami, które są w drodze rozwoju.
Boska energia została rozproszona, część z niej przybrała ludzką postać, aby zebrać doświadczenia w warunkach ziemskich. Idziemy w swej drodze ze źródła poprzez różne poziomy poznania, na wielu płaszczyznach, w wielu wymiarach. Każdy z nich ma dla nas inne zadania.

Na Ziemię zeszliśmy dla nauki, poznania, doświadczania.
Zostaliśmy, wraz z pojawieniem się na tej planecie, pozbawieni pamięci swego duchowego pochodzenia, abyśmy mogli w poszczególnych żywotach zbierać różnego rodzaju doświadczenia a w ich rezultacie nauczyć się mocy i kreowania swego życia.
Czy to znaczy, że nie posiadamy tej mocy na samym początku istnienia w Bogu? Posiadamy ją, ale musimy się jej nauczyć poprzez doświadczenia, przejść trudy, podnieść się z nich, i powrócić do pamięci mocy, ale bogatsi  w wiedzę jak te moc budować.

Kiedy nie posiadamy pamięci duchowej czujemy się odizolowani od Boga, samotni w swej wędrówce, nie czujemy jedności z innymi, to powoduje, że zaczynamy walczyć o przetrwanie. Wydaje się nam, że mamy wciąż za mało, że grozi nam głód, bieda, porzucenie, utrata. Boimy się wszystkiego i wszystkich. Ogóle poczucie zagrożenia powoduje agresję, a ta przekłada się na walkę. Wszyscy stają się potencjalnymi wrogami.
Żyjemy w ciągłym lęku. Tak mijają wieki. Niektórzy mając dość takiej sytuacji rozpoczynają poszukiwania, powoli zdobywają świadomość duszy, wyzwalają się z ograniczeń, wchodzą na ścieżkę miłowania.
Większość jednak nie. Świat w którym żyjemy, oparty na przemocy i strachu, ma swoje powody abyśmy pozostali na takim etapie świadomości. Łatwiej jest przecież
zarządzać tłumem, który boi się wszystkiego, jest jak dziecko, pozwala pociągać sobą manipulować.
Owszem pojawiają się nauczyciele , prorocy, ale większość nie chce przyjąć ich nauk. Nawet  przekazy największych z nich były tak przedstawiane, aby zatrzymać masy w niewiedzy, strachu, niemocy.
Zamiast mówić o miłości, mocy wewnętrznej, potędze boskiej istoty, która jest w nas, wpajano nam  małe poczucie wartości, wciąż zagrażający grzech, który będzie surowo karany, konieczność ograniczeń, lęk przed śmiercią. W konsekwencji tych nauk człowiek czuł się nic nie wartym grzesznikiem, wciąż poszukującym pocieszenia na zewnątrz.
Jak mały robak, porzucony, brzydki, zły, grzeszny, czekający tylko na śmierć, no i z pewnością karę w czyśćcu lub piekle.

Jak taki człowiek mógł rozumieć, jak mógł przypomnieć sobie swe boskie pochodzenie? Jak miał nauczyć się miłości? Jak kreować swe życie w radości? Owszem byli wybrani tzw. dobrze urodzeni, których nie obowiązywały ograniczenia większości, ale i ono podlegali zapomnieniu duszy.

Mali, zapomniani przez groźnego Boga, brzydcy, źli, pełni lęku, samotni łatwo dawali sobą manipulować.

Teraz jednak nadchodzi czas wyzwolenia, przypomnienia swego pochodzenia, wewnętrznego piękna, potęgi, mocy, która jest w stanie dokonywać cudów.
Aby było to możliwe musimy odrzucić wszystko to co było nam kodowane przez wieki.

Wszelki lęk – odrzuć ;
poczucie bycia kimś gorszym, brzydszym, nie wartym miłości Boga, ludzi – odrzuć,
konieczność walki, obrony, ataku – odrzuć,
poczucie samotności, lęk przed chorobą, śmiercią- odrzuć,
lęk przed utratą czegokolwiek, miłości, partnera, dzieci, przyjaźni , pracy, pieniędzy, majątku  – odrzuć,
lęk przed grzechem – odrzuć.

To są przyczyny wszelkich Twoich ograniczeń, tego, że nie żyjesz w miłości, harmonii, szczęściu, radości, mocy.
Możesz dokonywać cudów , jak Jezus, Satya Sai Baba i wielu innych.
Musisz tylko zrozumieć, przypomnieć sobie kim jesteś i odrzucić wszelki lęk.
Jesteś światłem, jesteś miłością, najpiękniejszym cudem stworzenia, płomieniem wiecznej potęgi Boga. Dostałeś moc tworzenia życia, kreowania rzeczywistości, twoja myśl może stwarzać rzeczywistość podobnie jak i słowo.
Możesz być bogiem dobra lub zła.
Jeśli stworzysz piękno, dobro, miłość, będziesz radosny, szczęśliwy, odczujesz jedność, pełnię bo będziesz wznosił się w wysokie wibracje, w jakich znajdują się Istoty Miłości, aniołowie.

Jeśli będziesz tworzył świat bólu, znajdziesz się w niskich energiach, w których istnieje strach, poczucie zagrożenia, samotność. Nie piekło będzie karą, ty sam stworzysz sobie życie które będzie największym cierpieniem i żadna inna kara nie będzie potrzebna.
I ważne jest abyś zrozumiał, że to nie Bóg karze po śmierci, ale ty sam swym postępowaniem dokonujesz tego w tym lub następnych żywotach. Stwarzasz karmę, a przed nią nie ma ucieczki , i nie jest to sprawa kary, lecz wyrównania energii, przyjrzenia się danej sytuacji z drugiej strony.
Najprościej mówiąc jeśli będziesz ciemiężycielem , później będziesz musiał doświadczyć bycia ciemiężonym.
I nie chodzi o to, abyś nie robił tego ze strachu przed karą, lecz dlatego, że dużo przyjemniej jest żyć dając i otrzymując miłość.

Dopóki nie odkryjemy w sobie oceanu miłości możemy świat postrzegać inaczej, lecz ci, którzy dostrzegli swój blask, zrzucili więzy, doświadczyli Miłości,  nigdy już nie powrócą do poprzednich wzorców bólu i krzywdy, bo życie w miłości jest cudem.
Prawdziwym, ogromnym cudem.
Kiedy wokół dostrzega się już inne, przepiękne kolory, czuje inne zapachy, odbiera inne energie, czuje niesamowitą, wszechogarniającą miłość i zaczynają się pojawiać prawdziwe cuda. Potrzebujesz czegoś i to pojawia się, ludzie, których spotykasz są życzliwi, pojawiają się sytuacje , których pragniesz, zauważasz, że naprawdę masz moc tworzenia.

Zacznij od pokochania siebie, zrzuć wszelkie ograniczenia lęku, wyjdź na przeciw miłości. Przyjmij ją do swego serca.
Pokochaj siebie, jako cudowna manifestacje Boga, złóż Mu w ten sposób pokłon, oddaj część.
Pokochaj swoje ciało, jakie by nie było, jest przecież pojazdem dla twej duszy, bez niego nie mógłbyś odbywać tej ekscytującej podroży.
Podziękuj swej duszy i ciału.

Kiedy zaczniesz dostrzegać swe światło, doceniać siebie, kochać, to samo dasz innym. Będziesz i w nich dostrzegał światło i pokochasz ich jak i siebie, bo i oni są cząstką Boga.

To pierwszy etap.

Świat pełen uczuć zawali się,
jeśli Ty i On, jeśli Wy,
spragnieni miłości,
nie odnajdziecie jej w sobie.
Rozdrapcie rany niewiedzy i bólu,
pod nimi jest cud.
Największy kryształ świata,
M I Ł O Ś Ć.

 Dodatek
Wielu z Was pyta jakie konkretnie zmiany nastąpią na Ziemi, jakie kataklizmy i gdzie?
Ja uparcie będę powtarzała – nie skupiajcie się na tym. To nie jest właściwe podejście.
Potęga myśli jest ogromna, jeśli  ją zatrzymacie na wyobrażeniu sobie kataklizmów, katastrof, strat, nadacie temu moc, wykreujecie w rzeczywistości. Każda myśl to energia, każda. Dla tych, którzy nie widzą energii, może to wydawać się nieprawdą, ułudą, jednak myśl jest energią, która napełniona mocą masowej wyobraźni realizuje się.
Jaki świat chcesz tworzyć?
Czy ten o którym marzysz, świat miłowania i pokoju, pełen przecudnych kolorów tęczy, przyjaznych ludzi, czystych rzek, powietrza?
A może inny świat, w którym nie będzie już miejsca dla nas i naszych dzieci.
Jeśli ten pierwszy, to niech Twoje myśli, wyobraźnia, uczucia, działania, kierują się w tym kierunku.
Gdy chcesz kochać nie wyobrażasz sobie nienawiści lecz miłość, gdy chcesz pić myślisz o wodzie a nie wyschniętej studni, gdy chcesz pokoju, harmonii, nowego przyjaznego świata, twórz jego obraz.

Usuń wszelkie destrukcyjne myśli, obrazy, działania, wyrzuć je po prostu. Niech każda chwila twego życia wypełniona będzie miłością, dobrocią, radością, szczęściem, pozytywnym wyobrażeniem przyszłego świata.
To bardzo wiele, to ogromnie dużo, to najważniejsze co możesz dać sobie, bliskim, Matce Ziemi.

List Małgosi- wczasy 1-10.07. 2011

 

To co odbierałam za swoją słabość (właśnie tę wrażliwość i delikatność) stanowią o mojej wyjątkowości i mogą być darem zarówno dla mnie jak i dla innych. To nie w nich tkwi problem. W połączeniu z poczuciem własnej wartości nie będą słabością.
Chciałam czegoś bardziej efektownego. Ale to jestem Ja. Przyszłam tutaj właśnie z takimi, a nie innymi darami.
To były wyjątkowe wczasy. Coś się zadziało. To, że miałam na nich aż trzy kryzysy też mi dało do myślenia.Duch naprawdę działał. Obnażył słabości i wzorce.Przede mną jeszcze sporo pracy. Jeszcze będę potrzebować wsparcia, więc nawet jeśli okażę się natrętem, będę do Ciebie czasami pisać. Nie mogę już stracić ani jednego dnia.

Kocham Cię! Małgosia

 

Elen, przesyłam Ci przekazy, które pisałyśmy na wczasach.

Pierwsza próba

Przekaz od Wyższej Jaźni

Jestem która Jestem. Przestań się bać , jestem z tobą. Przeżyj to. Jestem z tobą gdziekolwiek jesteś. Jestem tu. Oglądaj świat oczami Boga. On jest dla ciebie. Nie szukaj go poza sobą. Miłość jest w tobie. Ty jesteś miłością. Jesteś motylem, jego delikatnością. Jesteś powiewem wiatru. Obłokiem na niebie. Odrzuć żal.

Przekaz od Jezusa

Serce jestem z Tobą. Dzwony już rozbrzmiewają. Nastał czas zbiorów. Gdziekolwiek idziesz. Dam ci siebie. Ufaj. Idź ja cię poprowadzę. Otwórz się na mnie. Na moją Miłość. To jest proste, tylko miej ufność. Zanim nastąpi wieczór będziesz ze mną.

Przekaz od Przewodnika Duchowego

Ufaj mi. Jesteś już zdrowa. Tylko uwierz w to. To jest to. Królowa Wszechświata. Miłość Enai. W ciemnościach nocy jestem z tobą. Twórz. Otwórz się.

Przekaz od Serca

Zrzuć opaski, które cie krępują. Już czas. Wszechświat jest z Tobą. Ja jestem z tobą. Idź naprzód, Góry są. Stoisz u ich podnóża. Wspinaj się na szczyt. Nie płacz. Anioły nie płaczą. Nadszedł czas radości. Gdy staniesz zobaczysz cuda. Kokony otwierają się gdy nadchodzi czas. Jestem.

Przekaz od Przewodnika

Złota poświata jest wokół ciebie. kocham cię różowy promieniu. Złote słońca tańczą wokół głowy.

Przekaz od wyższej Jaźni

Jesteś w ciszy. Pomagam ci. Jesteś obecna we mnie a ja w tobie. Czego się tak lękasz?
Jesteś ciszą. przypomnij sobie. Lęku nie ma. Smutku nie ma. To tylko twoje wyobrażenia. Posłuchaj mojego głosu. Wciąż mi nie dowierzasz. Przecież daję daje ci znaki. Dostajesz je w snach i przez ludzi. Nie kąp się w bólu. Wtedy zdradzasz siebie. Powinnaś już przejść ten etap. Już czas.Dzwony biją dla Ciebie. Nie zwlekaj.

Przekaz z ostatniego dnia

Zielone są morza. Jest nadzieja dla ciebie.Wszystkim się staniesz tylko zaufaj. Porzuć już strach i rozpacz i rozdzielenie. Nie jesteś sama nawet teraz. Do zobaczenia wkrótce Ĺšwietlisty Duchu. Przyjdę do Ciebie i będziemy Jednym. Rozpacz już nie istnieje. Samotność już nie istnieje. Zastępy Aniołów są przy tobie, więc nie smuć się. Wykonasz wszystko co masz wykonać. Po to tu jesteś. Wykonasz z radością. Bo nią jesteś. Jesteś już teraz, chociaż jeszcze w to nie wierzysz. Zrzuć całuny, które cie okrywają. Jesteś radością i Miłością. Zrób to co masz zrobić.

W domu 20.07
Od przewodnika

Moja Jutrzenko,ukochana, jest czas dla ciebie teraz. Trudy masz już za sobą. Nadszedł czas pieśni. Zaśpiewasz pieśń najpiękniejszą. Syreny będą się od ciebie uczyć pieśni miłości. Tylko, że Ty nikogo nie zwiedziesz na manowce. Ty doprowadzisz do portu szczęśliwości. Ĺšpiewaj Małgosiu swoją pieśń. Zajrzyj do serca i wydobądź ją. Płyniesz nad powierzchnią oceanów. Ĺšpiewaj. Ocean jest w tobie. Kocham cię.

……… Małgosia